Skip to content
Search for:
Życie
Authors
Contact
Privacy Policy
Oops! That page can’t be found.
It looks like nothing was found at this location. Try one of the links below or use a search.
Search for:
You may also like
Sprzątaczka wykąpała dziecko w zlewie… Reakcja ojca-milionera zszokowała wszystkich
0
878
Moje dzieci o mnie zapomniały: pomóżcie, albo sprzedam wszystko i zamieszkam w domu spokojnej starości.
0
46
Dziecko dla przyjaciółki Kiedy Lila przeżywała ostatnie tygodnie ciąży, jej młodszy brat wyjechał z domu, a ojciec zaczął pić i od tej pory życie Lili zamieniło się w piekło. Każdy ranek zaczynała od wietrzenia mieszkania, zbierania pustych butelek spod stołu i czekania, aż ojciec wstanie. — Tato, przecież nie możesz pić. Ledwo przeszedłeś udar. — Chcę i piję. Kto mi zabroni? Tak łatwiej znieść ból. — Jaki ból? — Ból świadomości, że nikomu nie jestem potrzebny. Nawet tobie. Jestem dla ciebie ciężarem. Jestem zmarnowanym człowiekiem, Lilka. Niepotrzebnie przyszedłem na świat, niepotrzebnie się ożeniłem i spłodziłem dzieci, które odziedziczyły po mnie tylko słabość i biedę. Wszystko na nic, córko. Łatwiej pić. Lila, i tak już w złym nastroju, złościła się jeszcze bardziej. — Nie wszystko na nic, tato. Ludzie mają gorzej. — Gorzej? Ty wychowałaś się bez matki, teraz chcesz urodzić dziecko bez ojca, które też będzie musiało żyć w biedzie. — Nic nie jest przesądzone, tato. Wszystko może się zmienić w jednej chwili. Z żalem wspominała, jak jeszcze niedawno była szczęśliwa, szykując się na ślub z Ilią. Tak, świat się zawalił, ale trzeba żyć dalej. Tego dnia ojciec znowu się upił. Lila wybuchnęła: — Przepiłeś pieniądze, które odłożyłam na trudne czasy? Jak je znalazłeś? Przeszukałeś cały dom, grzebałeś w moich rzeczach?! — Wszystko w tym domu należy do mnie – oświadczył ojciec – łącznie z emeryturą, którą przede mną ukrywasz! Moją emeryturą. — I przepiłeś wszystko? Nie pomyślałeś, z czego mamy żyć? — A dlaczego ja się mam tym martwić? Jestem chory. Urosłaś, teraz twoja kolej troszczyć się o mnie! Lila przeszukała wszystkie szafki. — Doskonale pamiętam, że były jeszcze dwie paczki makaronu i masło. Teraz nie ma nic! Co na kolację damy? Była w szoku. Usiadła na krześle, zasłaniając twarz rękami. Nie wiedziała, że ciotka Natalia pod jej nieobecność przychodzi do domu, upija ojca i wynosi jedzenie. Cicho jak wąż Natalia wpełzła w ich życie i robiła wszystko, by zniszczyć rodzinę. Tę noc Lila spędziła we łzach, załamana, głodna. Rano ktoś zapukał do drzwi – weszła Natalia Anatoliewna. W modnym płaszczu i na obcasach, nie zdejmując butów, weszła do domu. — Cześć. Moja znajoma z administracji miasta powiadomiła mnie, że macie długi i niedługo odłączą wam prąd. Co się u was dzieje, Lila? Może zaprosisz na herbatę? Nie czekając na odpowiedź, poszła do kuchni i zaczęła grzebać po lodówce i szafkach. — Sama zaparzę herbatę, jesteś w ciąży, jak moja Svieta… Słuchaj, nie macie nawet cukru, ani herbaty. Zupełnie nic. Chodźmy do sklepu. Lila unikała jej wzroku. — Ciociu Natalio, nie poczęstuję was herbatą. Lepiej wyjdźcie. Natalia nie zamierzała odpuścić. — Masz kłopoty? Widzę to dobrze. Pamiętasz, jak proponowałam ci przeprowadzkę do mnie? Teraz nie proszę, a nalegam – zabieraj się i jedziemy. Tutaj nie ma warunków dla przyszłego dziecka, twój ojciec pije, a ty nie masz co jeść! Już nie mówiąc o owocach, witaminach… Pakuj rzeczy i chodź ze mną. Lila usiadła – zakręciło jej się w głowie. Popłynęły łzy, a Natalia ją objęła: — Posłuchaj, wiem, co o mnie myślisz. Wiem, że nie zasługuję na wybaczenie, bo to moja córka rozbiła twój związek. Ale nie jestem potworem, nie mogę patrzeć, jak tu cierpisz. Chcesz tego czy nie – zaopiekuję się tobą. Dalej wszystko potoczyło się jak we śnie: Natalia pomogła jej spakować się i wezwała taksówkę. *** W dniu, w którym zaczęły się skurcze, Natalia Anatoliewna nie opuszczała jej nawet na krok. — Słuchaj mnie uważnie, Lila. Uprzedziłam już personel medyczny, że chcesz zrzec się dziecka. Kiedy urodzisz – nie bierz na ręce, nie przytulaj, po prostu nie patrz. Lila cierpiała: — Ach, ciociu Natalio, wszystko mi jedno. Taki ból… Chciałabym już urodzić. — Nie zapominaj – sama go nie wychowasz. Ja już znalazłam porządną rodzinę, która gotowa adoptować twoje dziecko od razu. Parę godzin później na świat przyszła dziewczynka. — Waży trzy trzysta, zdrowa, wszystko dobrze. Pielęgniarka zawinęła dziecko w pieluszkę i wyniosła, nie pokazując Lili. Ale lekarka spojrzała surowo: — Co to ma znaczyć? Urodziła pani zdrową, śliczną dziewczynkę, a nawet nie chce pani spojrzeć. Eleno, proszę przynieść dziecko z powrotem i przyłożyć do piersi. Lila pokręciła głową: — Nie chcę. Nie mam nawet za co żyć, nie chciałam rodzić… Są ludzie, którzy bardziej jej potrzebują, podpiszę zrzeczenie, oddadzą ją do adopcji… — Niech się pani opamięta, proszę choć spojrzeć. Zamknęła oczy, ale poczuła, jak coś ciepłego dotyka jej dłoni. Pielęgniarka położyła obok maleńką istotę, która zaczęła węszyć i otwierać usta. W końcu spojrzała na córeczkę. Mała, bezbronna dziewczynka patrzyła na nią z przymrużonymi oczkami. Wyciągała do niej rączki. — No i jak, mamusiu? Karmimy córeczkę — uśmiechnęła się lekarka, widząc jak Lila drży pod wpływem tych pierwszych chwil. — Śliczna dziewczynka. To pani jest jej potrzebna, nie przybranym rodzicom. Lila zapłakała i objęła córeczkę. Przez następne dwie godziny nie spuściła z niej oka. Wtedy właśnie obudził się jej instynkt macierzyński: “To jest sens mojego życia – moja córka. I nieważne, czy Ilia odszedł, czy ojciec wariuje… Moja córka mnie potrzebuje, więc zostaję z nią”. *** Lila obudziła się na głos Natalii. Natalia Anatoliewna weszła do sali. — Zapomniałaś, co ustaliłyśmy? Obiecałaś, że po porodzie zrzeczysz się dziecka. Ja już załatwiłam ludzi, którzy zabiorą ją od razu. — Zmieniłam zdanie. Nie oddam jej nikomu. — Przecież nie masz pieniędzy, nie masz nic, jesteś bezdomna, gdzie zaniesiesz to dziecko? — Do siebie. Już nie będę was obciążać. Poradzę sobie. Natalia zbladła: — Zwariowałaś?! Za co będziesz żyć? Zamierzasz żebrać? Od krzyku obudziła się córeczka. Lila wstała i podeszła do łóżeczka. — Nie ruszaj jej! Ja ją pokołyszę i dam mieszankę. Powiemy lekarzom, że nie masz mleka! — wykrzyczała Natalia. — Nie macie tu nic do powiedzenia, to moje dziecko. Powiedziałam, że nie oddam i kropka! — Nie możesz! Obiecałaś! — Natalia otworzyła usta z bezsilności. — Proszę wyjść. Natalia wyszła. Sąsiadka z sali podniosła głowę: — Kto to był? — Ciotka. — Masakra. Dobrze zrobiłaś, że ją przegoniłaś. Jakbyś potrzebowała pomocy – jestem Lera. Nie zabraknie dobrych ludzi. — A ja Lila. — Miło poznać, Lilu. Wiesz, ta kobieta wyglądała, jakby chciała zabrać ci dziecko. Bardzo dziwna osoba. *** Przed wypisem przyszła do Lili była przyjaciółka, Svieta, w zaawansowanej ciąży. — Cześć. Lila ostrożnie usiadła. Svieta usiadła obok: — Słyszałam, że urodziłaś. — Tak. Córkę. Svieta zerkała niespokojnie. — Lila, wiesz… Mama znalazła ludzi, którzy chcą adoptować twoją córkę. — No i? — Oni są bardzo dobrzy, znam ich. Są bogaci, zrobią wszystko, żeby ja mieć. Svieta ścisnęła jej dłoń: — Proponują milion za twoją córeczkę. Wyobrażasz sobie? Kupiłabyś pokój albo inwestowała w mieszkanie. — Cały milion? — przytaknęła Lila. — No to skoro tak ci na nich zależy, oddaj im swoje dziecko. Svieta się obraziła, ale łapała ją dalej za rękaw. — Lila, oddaj ją mnie! Zajmę się nią — to przecież córka Ilii. — Myślisz, że dasz radę z dwójką dzieci? — Nic nie rozumiesz, Lila! Moja rodzina się wali! Lila zerwała się, chcąc odejść. Svieta chwyciła ją za rękaw, oczy miała szalone: — Potrzebuję tego dziecka, Lila! — Puść. …Parę godzin później wpadł sam Ilia. Lila odsunęła się. — Urodziłaś? Mogę zobaczyć? — Nie możesz! Za chwilę Svieta rodzi, tam patrz! — Muszę z tobą pogadać. Odkąd urodziłaś, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Sprawa jest taka: chcę zabrać córkę do siebie. Zrzeknij się jej i od razu ją adoptuję. Lila pokręciła głową: — Nie jestem taka jak ty, nigdy nie zostawię żadnego człowieka, który mnie potrzebuje. Na próżno tu przyjechałeś, nie oddam ci córki! Ilia nie zamierzał się poddać. — Oddaj dziecko! Nie miałaś prawa rodzić! — Ty? Maminek? Najpierw spytaj mamy o zgodę! Lila odepchnęła byłego chłopaka, wzięła dziecko na ręce i poszła do pielęgniarek. — Proszę nie wpuszczać więcej nikogo do mnie? Nie chcę tu nikogo widzieć! To jakiś dom otwarty! Epilog W dzień wypisu Lila wyszła z córeczką na rękach. Nie była sama – wraz z nią wychodziła jej sąsiadka Lera, którą odbierał mąż i matka. Lila stanęła na schodach, widząc samochód rodziny Reznik. Z auta wysiadła matka Ilii, Valeria Jakowlewna, przyglądając się Lili złośliwie. Lila poczuła chłód na plecach. Niedoszła teściowa patrzyła jak wilczyca przed skokiem. Lera podeszła: — Kto to? — Rodzice Ilii. — Patrzy, jakby cię śledziła. Lila, jakoś mi się to wszystko nie podoba. Mówiłam ci, że mama przygotowała pokój u nas, jedź do nas. Lila przytaknęła. Też czuła niepokój. *** Zamieszkując u nowych przyjaciół, Lila niespodziewanie odnalazła miłość – brat Lery, zatwardziały kawaler Janek, zaczął się nią opiekować. Janek okazał się dobrym człowiekiem, ożenił się z Lilą, adoptował jej córkę i pomagał nawet jej ojcu. Co do Sviety i Ilii – ich małżeństwo się rozpadło. Okazało się, że Svieta udawała ciążę, nosząc sztuczny brzuch, zwodząc całą rodzinę Rezników. Natalia Anatoliewna dla dobra córki wyznała zięciowi prawdę, że Svieta poroniła na samym początku i od razu zaproponowała wygodne rozwiązanie: — Iliuszka, zięciu, nie gniewaj się na moją córkę. Tak, ciąża się nie udała, ale ty przecież też masz coś na sumieniu. Urodzi ci się dziecko z inną. Pomyślałam – czemu nie weźmiecie dziecka Lili do siebie? Adopcja, nie będziecie obcymi. Nikomu nie mówmy o poronieniu Sviety – niech wszyscy myślą, że to wasze. Ilia przystał na ten plan teściowej. I wszystko szło gładko, dopóki Lila się nie sprzeciwiła i nie zostawiła w szpitalu swojej nowonarodzonej córki, co zapędziło byłą przyjaciółkę i jej matkę w kozi róg. Matka Ilii, Valeria Jakowlewna, rozczarowana kłamstwami synowej, wyrzuciła ją z domu i zmusiła syna do rozwodu. Dziecko dla przyjaciółki – opowieść o sile matki, pokusie łatwego wyjścia i nadziei na nowy początek.
0
75