Wychowaliśmy dwoje dorosłych dzieci. Daliśmy im wszystko, czego potrzebowały, a w razie potrzeby opiekujemy się naszymi wnukami. Każdemu z naszych dzieci zostawiliśmy mieszkanie i mieszkają oddzielnie od nas. Po przejściu na emeryturę zostawiliśmy młodszej córce mieszkanie w mieście i przeprowadziliśmy się na wieś. Tu jest nam lepiej, mamy świeże powietrze, małe gospodarstwo: kury i króliki, ale wciąż nie starcza nam na życie.
Ceny mediów rosną bardzo szybko, a nasza emerytura stoi w miejscu, więc ledwo starcza nam na przeżycie. Nasze dzieci wiedzą, że ledwo wiążemy koniec z końcem, ale nikt nigdy nie wyszedł z inicjatywą pomocy starszym ludziom. Mój syn udaje, że nic nie rozumie, a córka też narzeka, że nie ma co jeść. Chociaż co miesiąc kupuje kilka nowych ubrań i wyjeżdża z mężem na wakacje.
Zarówno jej syn, jak i córka mają własne samochody i nie jeżdżą autobusem do pracy. Zawsze rozpieszczają swoje dzieci, a moja córka nie raz mówiła mi, że daje mojej wnuczce tyle kieszonkowego, że uwierz mi, to więcej niż nasza emerytura. Sytuacja mojego syna jest taka, że jego synowa zarządza wszystkim w rodzinie, w tym finansami. Więc nawet gdyby chciał nam pomóc finansowo, to synowa na pewno by mu na to nie pozwoliła. Mamy też sąsiadkę, która mieszka obok nas i zawsze nas informuje, mówiąc, że jej dzieci co miesiąc opłacają jej rachunki za media i przynoszą jej kilka paczek z jedzeniem, a nawet opłacają jej pobyt w sanatorium. To zawsze sprawia, że czujemy się opuszczeni, dlaczego, to takie niesprawiedliwe. My też dużo pomogliśmy swoim dzieciom, więc dlaczego nie ma wdzięczności pod koniec naszego życia?
Zostałem wychowany inaczej, kiedy byłem młody, zawsze pomagałem rodzicom i bratu. Jeśli tego potrzebowali, kupowałem im jedzenie i lekarstwa. A zimą, kiedy jest zimno, organizowałem dla nich drewno na opał, żeby mogli ogrzać dom. Rozumieliśmy to, nie potrzebowaliśmy żadnych podpowiedzi. Nie wiem, jak inni emeryci przeżywają za taką emeryturę, ale mnie i mojej żonie rozpaczliwie brakuje pieniędzy. Nie wiemy, na czym jeszcze możemy oszczędzać. Jak mamy dalej żyć? Dlaczego nasze dzieci wyrosły na takich niewdzięczników?




