Poznałam mojego męża Mikołaja, kiedy poczułam, że jestem gotowa na założenie rodziny. Oczywiście rodzice pomogli mi kupić mieszkanie, ale samochód kupiłam za własne pieniądze. Mam przyzwoitą pracę, więc moja pensja nie jest mała.
Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa i kochana jak z Mikołajem. Sprawiał, że czułam się dobrze, komfortowo i zawsze szczęśliwa, więc kiedy spytał mnie, czy za niego wyjdę, powiedziałam “Tak!”, Nie wahałam się ani chwili. Później zdecydowaliśmy, że chcemy mieć dziecko. Kiedy dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się syna, byliśmy wniebowzięci. Ale kilka miesięcy później, y mój mąż zmienił się nie do poznania.
Po urodzeniu dziecka powiedział mi, że już mnie nie potrzebuje. Ponieważ nie przynoszę teraz do domu żadnych pieniędzy i musi sam utrzymać naszą rodzinę. Na początku myślałam, że może coś mu się stało i jest zdenerwowany, ale myliłam się..
Byłam niezwykle zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że około rok temu mojej najbliższej przyjaciółce również urodził się syn, a jej mąż robił jej wyrzuty, że jest bezużyteczna jako żona i przestał jej we wszystkim pomagać. W tamtym momencie pomyślałam sobie, jakie mam szczęście, że mój mąż taki nie jest, jest inny, troskliwy i miły. Nigdy bym nie pomyślała, że spotka mnie taka sama sytuacja.
Przez kilka tygodni znosiłam taką postawę, ale potem moja cierpliwość się skończyła, kiedy powiedział mi coś na przyjęciu urodzinowym swojej siostry.
Kiedy wybieraliśmy dla niej prezent, zasugerował mi, że nikt nie pyta mnie o zdanie, ponieważ nie dałam ani grosza na prezent. Potem nadal obrażał mnie swoimi “ostrymi” komentarzami. W końcu nie wytrzymałam, postanawiając, że jutro, przed całą jego rodziną, ogłoszę, że nie mogę dłużej mieszkać z Mikołajem i że składam pozew o rozwód.
Byłam pewna, że bez niego też sobie poradzę, miałam własne mieszkanie, samochód, przyzwoitą pracę, do której z łatwością mogłam wkrótce wrócić, więc w mojej głowiewszystko ułożyło się w logiczną całość.
Kiedy powiedziałam jego rodzinie o rozwodzie, nie chcieli uwierzyć, że ich syn jest zdolny do czegoś takiego, że nie mógł mi tego zrobić, bo przecież zawsze bardzo mnie kochał. Przed rodzicami Mykołaj nie powiedział ani słowa na swoją obronę, siedział, jakby nabrał wody w usta, a kiedy wróciliśmy do domu, prawie upadł na kolana i poprosił mnie, żebym mu wybaczyła. Przyznał się do błędu, abym tylko nie złożyła pozwu o rozwód.
O dziwo, po tych słowach naprawdę stał się inną osobą. Nie obwiniał mnie, pomagał mi w pracach domowych i opiekował się dzieckiem, kiedy tego potrzebowałam. Mimo że stara się robić dobre rzeczy, w środku gryzie mnie uraza i nie pozwala zapomnieć o tym, co mi wcześniej powiedział.
Żal mi dziecka, jego syn zostanie bez ojca, a to nie jest dobre. Więc myślę, że powinniśmy odłożyć nasz rozwód.
Myślę, że pierwszy rok po urodzeniu dziecka to po prostu trudny okres, który zdarza się w każdym małżeństwie. Bo na przykład moja przyjaciółka już wybaczyła swojemu mężowi i żyją szczęśliwie. Więc może powinniśmy spróbować zacząć żyć tak, jakby nic się nie stało.




