Żal mi było dzieci sąsiadów i przygarnęłam je. Ale nie miałam pojęcia, że będę musiała zastąpić ich rodziców

Był wieczór. Była zima. Na zewnątrz było bardzo zimno. Ledwo dotarłam do domu z przystanku autobusowego. W drodze do mieszkania zobaczyłam smutny obrazek: dzieci z sąsiedztwa w starych letnich ubraniach nie mogły dostać się do swojego mieszkania.

– Mamo, zimno nam. Mamo, otwórz drzwi, błagamy cię”- błagały dzieci i gorzko płakały.

Czy ich matka znowu śpi i ich nie słyszy? Sześcioletni chłopiec nieustannie pukał do drzwi, a za nim stała jego płacząca dwuletnia siostra. Dzieci były przerażone i trzęsły się z zimna.

– Chodźcie do mnie, zrobię wam herbaty. Ogrzejecie się, zjecie. Mama was odbierze.

Dzieci poszły za mną do mojego mieszkania, które znajdowało się piętro wyżej. Wiedziałam, co się stało, bo to nie był pierwszy raz. Ich pijana matka wysłała dzieci na spacer, by kontynuować zabawę ze swoim facetem. A potem oboje zasnęli słodko w ciepłym łóżku, podczas gdy ich dzieci marzły. Sąsiedzi współczuli dzieciom i dawali im ubrania i jedzenie.

Pewnego razu nasza sąsiadka musiała zostawić dzieci u siebie na noc, ponieważ ich matka nie chciała otworzyć drzwi. Ale następnego dnia otrzymała wiele oskarżeń  za zabieranie cudzych dzieci. Od tamtej pory niechętnie im pomagała, choć było jej żal dzieci, ale nie chciała już słuchać krzyków i wyrzutów.

Być może nadszedł czas, by poskarżyć się komuś, by zapobiec czemuś gorszemu. Jest zima, jest mróz, a dzieci nie mają nawet ciepłych ubrań. Tym razem również nie udało mi się do niej dotrzeć. Chociaż sąsiad powiedział, że partner ich matki opuścił dom jakiś czas temu. Pomyślałam, że to dziwne, a potem zdecydowałam, że sąsiad mógł się pomylić. Tego wieczoru dzieci zostały ze mną. Nie mogłam ich wyrzucić! Rano ponownie zapukałam do drzwi ich matki, ale nie odpowiedziała.

Zadzwoniłam na policję i wyjaśniłam w pracy, że dziś nie przyjdę . Kiedy przyjechała policja, musieliśmy wyważyć drzwi, ponieważ nikt nie chciał ich otworzyć. Matka dzieci leżała na podłodze. Nie mogła się ruszyć i ledwo oddychała. Natychmiast wezwałam karetkę. Okazało się, że doznała udaru mózgu. Widać było, że coś jej stało, praktycznie nie było szans na wyzdrowienie.

Sąsiadka została zabrana do szpitala, a dzieci zostały ze mną. Złożyłam zeznania, opowiedziałam wszystko i podpisałam dokumenty. Policja chciała namierzyć jej partnera, aby sprawdzić, czy miał coś wspólnego z tym, co jej się przydarzyło.

– Ciociu, jeśli mama do nas nie wróci, nie zostawisz nas, prawda? – zapytał chłopiec, ledwo powstrzymując łzy. – Nie chcę iść domu dziecka . Tam jest źle!

Paweł spojrzał na mnie oczami pełnymi łez, a ja ukryłam przed nim wzrok, bo nie wiedziałam, co powiedzieć. Było mi bardzo żal dzieci, ale sama nie miałam zbyt wiele pieniędzy. Wychowywałam syna sama, a on niedawno się ożenił. Wprawdzie on pracuje, ale synowa niedługo urodzi i wtedy ja będę musiała pomóc dzieciom. Tak wyjaśniłam śledczemu, który zaproponował mi opiekę nad dziećmi. Kilka dni później ich matka zmarła.

– Musisz pomóc tym dzieciom. Dostaniesz pieniądze na każde dziecko. I to dużo pieniędzy… Dasz radę, one wiele przechodzą.

Nie mogłam się zdecydować na tak poważny krok. Postanowiłam skonsultować się z synem. Jeszcze tego samego dnia wybrałam jego numer i wszystko mu opowiedziałam. A mój syn powiedział:

– Zgódź się na to. Jeśli nie weźmiesz tych dzieci, będziesz miała wyrzuty sumienia do końca życia. Co więcej, jesteś sama i w ten sposób będziesz miała z kim porozmawiać.

– W takim razie odwiedź mnie. Poznasz naszych nowych członków rodziny.

Tak właśnie zostałam ich matką. Pieniądze, które otrzymuję na dzieci są wystarczające. I prawdę mówiąc, bawię się lepiej, odkąd je mam. Czuję się, jakbym znów była młoda i wróciła do czasów, gdy mój syn był dzieckiem.

 

Rate article
Fajna Tajna
Żal mi było dzieci sąsiadów i przygarnęłam je. Ale nie miałam pojęcia, że będę musiała zastąpić ich rodziców