Zakochałam się w cudzym dziecku, jakby było moim własnym. Ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę musiała pozwolić chłopcu odejść.

Mój mąż i ja nie planowaliśmy mieć dzieci przez następne trzy lata. Chcieliśmy najpierw żyć dla siebie, odpocząć, zarobić na wygodniejsze życie. A co najważniejsze, marzyliśmy o podróżowaniu po świecie.

Myślę, że to była słuszna decyzja. W końcu jak się ma dzieci, to nie jest tak łatwo gdzieś polecieć. Dlatego do tej kwestii należy podejść odpowiedzialnie. Trzeba gromadzić uczucia, aby wystarczyło ich na dłużej przy pierwszym porodzie i na urlopie macierzyńskim.

Ale los miał swoje plany. Trzy miesiące po ślubie dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Byliśmy oczywiście zachwyceni tą wiadomością. Rodzina mojego męża w tym czasie przeżyła straszne wydarzenie. Budynek w którym mieszkali rodzice mojego męża zawalił się z powodu wybuchu gazu.

W tym czasie my byliśmy w naszym mieszkaniu, które znajduje się niedaleko domu moich rodziców. Mama, tata i siostra mojego męża z noworodkiem byli w mieszkaniu, a jej mąż Marek był na wsi z ich starszym synem. Pojechał odwiedzić chorą babcię.

Po powrocie Marek nie wiedział, co robić, został sam bez rodziny i mieszkania. Nie chciał zostawiać syna w domu rodziców na wsi. Poprosił nas więc, abyśmy pozwolili mu zamieszkać z nami przez jakiś czas. Sam Marek postanowił wyjechać szybko za granicę, aby zarobić na mieszkanie.

Nic nie powiedzieliśmy. Sami nie mogliśmy w to wszystko uwierzyć, a jeszcze trudniej było wyobrazić sobie, przez co przechodził Marek. To wszystko było takie przerażające. Teraz wychowujemy Piotra. Jest grzecznym i inteligentnym chłopcem. Chociaż ma dopiero trzy lata, nie  sprawia żadnych kłopotów.

Spędziliśmy razem dużo czasu. Byłam bardzo zaangażowana w jego rozwój i edukację. Opiekowałam się nim, jakby był moim własnym synem. Wybieraliśmy dla niego najlepsze zajęcia i zabieraliśmy go na wycieczki.

Żyliśmy tak przez trzy lata. Ja urodziłam córkę. Mieszkaliśmy razem i dobrze się bawiliśmy. Marek od czasu do czasu dzwonił do syna i rozmawiał z nim, ale nie mieliśmy pojęcia, że będzie chciał go zabrać z powrotem.

Piotr kochał nas jak własnych rodziców. Pewnego dnia Marek przyszedł do nas i powiedział, że już więcej nie wyjedzie za granicę. Zarobił już wystarczająco dużo pieniędzy na mieszkanie ,które już kupił. Rzemieślnicy właśnie je wykańczają. Będzie mógł przeprowadzić się tam ze swoim synem.

Ale ja kocham Piotra jak własnego i uważam go za syna. Nie mogę tak łatwo pozwolić mu odejść z Markiem. Na samą myśl o tym, że nie będzie już z nami mieszkał, chce mi się płakać.

Rate article
Fajna Tajna
Zakochałam się w cudzym dziecku, jakby było moim własnym. Ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę musiała pozwolić chłopcu odejść.