Zajrzałam do jej lodówki i byłam zdumiona.

Niedawno rozpoczęłam studia. Zawsze marzyłam o zostaniu nauczycielką. Pochodzę z małego miasteczka daleko od stolicy. Rodzina, w której dorastałem, nie jest bogata. Ponadto mam młodszego brata i siostrę, więc duża część pieniędzy trafia do nich. Nie chciałam sprawiać rodzicom problemów, więc gdy dostałam się na studia zaczęłam szukać taniego zakwaterowania. Nie mogłam mieszkać w akademiku, ponieważ nie mogłam skupić się na nauce, gdy wokół było tyle osób. Wszyscy się bawili i hałasowali. Znalazłam więc pokój w trzypokojowym mieszkaniu wynajmowanym przez starszą panią. Mieszkanie nie było odnowione, ale było przytulne i czyste. Znajdowało się niedaleko uniwersytetu, więc mogłam zaoszczędzić  na transporcie.

Moi znajomi jednogłośnie stwierdzili, że nie powinno się wynajmować pokoju od starszych osób, ponieważ są one zazwyczaj bardzo zrzędliwe i nie człowiek nie będzie mieć u nich prawa do prywatności, a jedynie niepotrzebne problemy i kontrolę. Wielu moich znajomych ma złe doświadczenia z wynajmem. Starsze kobiety często zabraniały przyprowadzania znajomych, hałasowania, brania częstych pryszniców i używania niektórych urządzeń elektrycznych. Bałam się, czy nie będę miała takiej samej sytuacji. Dużo czasu zajęło mi znalezienie niedrogiej, ale dobrej opcji zakwaterowania.

Starsza pani, u której wynajmowałam pokój, była bardzo miłą i uprzejmą kobietą. Była zmuszona poszukać kogoś do wynajęcia pokoju, ponieważ jej emerytura była skromna, a ceny mediów rosły. Pokazała mi pokój, w którym będę mieszkać, udostępniła półkę w łazience, kuchnię i lodówkę. Od początku ustaliłyśmy, że będę płacić czynsz, jak tylko otrzymam stypendium.

Pewnego dnia zwróciłam uwagę na to, co znajduje się na półkach jej lodówki. Zastanawiałam się, co jedzą starsi ludzie z niewielką emeryturą. I byłam dość zaskoczona tym, co zobaczyłam. W lodówce było bardzo dużo jedzenia. Były owoce, warzywa i różne potrawy. W zamrażarce były ryby, kurczak i mięso mielone. Na balkonie stała duża torba ziemniaków i marchewki. Mając tak wiele produktów, można było ugotować wszystko. Byłam tym bardzo zaskoczona. Nie rozumiem, jak można pozwolić sobie na tyle jedzenia za niewielkie pieniądze. Staram się kupować rzeczy pierwszej potrzeby, mama i tata czasem dają mi pieniądze, ale zawsze na coś mi nie starcza. Ledwo starcza mi do końca miesiąca. A ona ma  tyle rzeczy!

Pewnego dnia, przy filiżance herbaty, postanowiłam w końcu zapytać kobietę, jak udaje jej się kupić tyle artykułów spożywczych za tak skromną emeryturę. Uśmiechnęła się do mnie  i powiedziała:

– Miałam ciężkie życie. Dlatego nauczyłam się liczyć każdy grosz i planować wszystkie wydatki.

Kobieta zwracała uwagę na promocje, bo w ten sposób mogła kupić niektóre produkty znacznie taniej. Ostatnio kupiła mięso mielone, bo można z niego zrobić nie tylko kotlety, ale też ugotować zupę z klopsikami. Jeszcze wcześniej miała własny ogródek, w którym uprawiała warzywa i zioła. Teraz nie ma ogrodu, ale zamraża lub konserwuje produkty sezonowe. Zimą zioła świetnie nadają się do różnych potraw, podobnie jak kiszone ogórki.

Kobieta miała dużo konserw rybnych, które można było wykorzystać do zrobienia sałatki. Kupowała je również w promocji. Kupuje niedrogie ryby – szuka ryb rzecznych lub morszczuka. Gdy tylko w supermarkecie pojawiają się jakieś produkty na wyprzedaży,  kupuje je z zapasem. Okazuje się więc, że ma zapasy wszędzie. Jedyne, czego nie można kupić na zapas, to chleb i mleko.

Słuchałam tej kobiety i szczerze ją podziwiałam. Młodzi ludzie mają zupełnie inne podejście do pieniędzy. Nie liczą wydatków i nie planują budżetu. Wiele nauczyłam się od tej kobiety.

W życiu wszystko może się zdarzyć, a najważniejsze to umieć zarządzać nawet niewielką kwotą pieniędzy.

Rate article
Fajna Tajna
Zajrzałam do jej lodówki i byłam zdumiona.