Niedawno spotkałam przyjaciela , który pracuje jako wolontariusz w sierocińcu. Bardzo trudno to zrozumieć, ale jestem dumna z mojego przyjaciela, ponieważ nie wiem, czy sama mogłabym tam pracować lub być wolontariuszem, jest to bardzo trudne psychicznie .
Po historii, którą mi opowiedział, byłam po prostu zszokowana. Kilka miesięcy temu para zamożnych ludzi przyszła do sierocińca i chciała adoptować chłopca, który stracił rodziców. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się w porządku, opiekunowie byli szczęśliwi z powodu małego Dawida, ci ludzie często go odwiedzali, dawali mu prezenty i nalegali na szybkie załatwienie dokumentów adopcyjnych .
Mój przyjaciel również był bardzo szczęśliwy, ponieważ zaprzyjaźnił się z chłopcem i chciał, aby znalazł kochającą rodzinę. Ale dwa miesiące później ta zamożna para przyszła do sierocińca i zostawiła w nim Dawida. Nie powiedzieli ani słowa, tylko wręczyli list jednemu z opiekunów. Kiedy przeczytali list, byli zrozpaczeni. Para tłumaczyła swoje zachowanie tym, że początkowo chcieli zrobić dobry uczynek, pomóc dziecku, które straciło dom i rodziców .Ale potem po prostu zdali sobie sprawę, że nie są na to gotowi i nie poradzą sobie z wychowaniem Dawida .Dziecko było zrozpaczone, chłopiec tak bardzo chciał mieć rodzinę….
Kiedy słuchałam tej historii ,płakałam. Mam nadzieję, że mały Dawid znajdzie kochających rodziców i zapomni o wszystkim, co go wcześniej spotkało. W końcu dobro zawsze zwycięża, prawda?




