Na studiach znalazłem prawdziwy skarb – moją żonę. Byliśmy w tej samej grupie, szybko się zaprzyjaźniliśmy, a potem postanowiłem się z nią umówić. Często chodziliśmy razem na spacery, dyskoteki, oglądaliśmy filmy. Później zaczęliśmy mieszkać razem w wynajętym mieszkaniu. Nie mogłem nawet pomyśleć, że coś może pójść nie tak, bo byliśmy w sobie tak bardzo zakochani!
Po jakimś czasie Maria powiedziała mi, że jest w ciąży i chociaż nadal studiowaliśmy, poczułem się naprawdę szczęśliwy z powodu tej wiadomości. Pobraliśmy się miesiąc później, a moi rodzice w pełni nas wspierali, więc wydawało się, że życie jest wspaniałe.
Poród nastąpił po ukończeniu przez nas studiów. I wtedy wszystko poszło nie tak. Poród był bardzo trudny, a potem Maria miała poważne komplikacje, więc zmarła tego samego dnia. Zostawiła naszą małą, zdrową córeczkę. Długo nie mogłem otrząsnąć się z żalu, bo nie mogłem uwierzyć, że nie zobaczę jej uśmiechu i nie przytulę. Ona, jak nikt inny, zasługiwała na długie i szczęśliwe życie!
Niedawno obchodziliśmy urodziny naszej córki. Skończyła roczek i patrząc na nią, coraz bardziej rozpoznaję w niej moją Marię i myślę, że zostawiła mi prawdziwego anioła. Nadal nie otrząsnęłam się z żalu, nawiedzają mnie myśli o niej, ale wiem, że mam po co żyć. Muszę dać mojej córce to, co najlepsze, bo tego chciała jej matka. Powinna być z nas dumna.
Mówię wam o tym, ponieważ chcę wam przypomnieć, że nigdy nie wiemy, kiedy stracimy naszych bliskich, więc musimy pielęgnować każdą chwilę, którą spędzamy razem!




