Magda była mężatką od wielu lat, a jej dzieci opuściły już dom rodzinny, więc jej miłość nie była już sztormem, a raczej spokojnym morzem. Po odejściu dzieci kobieta nadal starała się stworzyć w domu rodzinną atmosferę, gotowała pyszne obiady, sprzątała, starała się pytać, jak minął mężowi dzień, wspierać go, ale wydawało się, że on pozostaje na wszystko obojętny. Każdy dzień spędzali osobno, nawet wieczór był dla nich samotny.
Czas mijał szybko, więc nie zauważyli, jak zaczęli spać osobno, widując się tylko w ramach obowiązków małżeńskich, najpierw kilka razy w tygodniu, a potem raz w miesiącu. Z czasem Magda zauważyła, że często źle się czuje i bała się, że przechodzi menopauzę, co w jej wieku nie było niczym dziwnym.
Pewnego dnia do pracy nowy kolega. Od razu zaczął z nią flirtować, dawał jej kwiaty, prawił komplementy, pytał jak jej minął dzień i zapraszał na spotkania do kawiarni, początkowo tylko na przyjacielskie spotkania, choć i na nie starała się ładnie wyglądać – układała włosy i zakładała szpilki do sukienki.
W domu wypełniała wszystkie swoje obowiązki, a potem pędziła na spotkanie z ukochanym, tym, który obdarza ją miłością, uwagą i troską. Wszyscy jej znajomi od razu zauważyli, jak młodo i świeżo wygląda, jakby na nowo odżyła. Magda nie przejmowała się nawet tym, czy mąż wie o jej kochanku, bo już dawno przestał się nią interesować.
Pewnego dnia kochanek nie przyszedł na spotkanie. W pracy tłumaczył, że poznał kogoś innego, kogoś lepszego. Magda tej nocy płakała w sypialni, tak bardzo chciała z kimś porozmawiać. Ale z kim? Z mężem, który przez ostatnie lata w ogóle się nią nie interesował? Całą noc spędziła sama ze sobą, swoimi łzami i alkoholem. Dopiero rano, gdy otworzyła drzwi, zobaczyła męża śpiącego w salonie, zaspanego i ze łzami w oczach. Obudziła go, a wtedyon zaczął mówić. Nie mogła go powstrzymać. Miał tak wiele rzeczy do powiedzenia, a wszystkie dotyczyły jego miłości do niej!
Kto by pomyślał, że musiali przejść przez coś takiego, aby w końcu sobie wszystko wyjaśnić i zrozumieć się na wzajem!




