Mam dwadzieścia sześć lat. Po śmierci rodziców zamieszkałem sam, w domu na przedmieściu. Moja dzielnica podzielona jest na dwie części: domki jednorodzinne i wieżowce. Plac zabaw służy tu jako granica.
Jestem zwolennikiem aktywnego spędzania czasu i często wieczorami biegam. Żeby się nie nudzić, wziąłem ze schroniska psa, dobermana o imieniu Ali. Ten pies to czysta życzliwość! Sąsiedzi czasami pytali mnie, czy z tym psem jest wszystko w porządku, ponieważ przez cały czas nikt nie słyszał jego szczekania.
„Po co ma szczekać bez powodu?” – logika jest prosta.
Pewnego wieczoru wyszliśmy do parku na jogging. Park jest o tej porze pusty i cichy.
W pewnym momencie usłyszałem dziwny dźwięk. Na początku myślałem, że to kot miauczy, ale tak jakoś inaczej. Pies pociągnął mnie w mało uczęszczaną część parku.
Na początku nie chciałem tam iść, przyznam się, że byłem wystraszony. Znowu usłyszałem ten sam dźwięk, ale teraz podobny był do płaczu dziecka. Wstrzymałem oddech, włączyłem latarkę, poszedłem i zobaczyłem coś, czego się nie spodziewałem. Zobaczyłem wózek, a w nim dziecko, które już ochrypło od płaczu. Na ławce obok spała młoda kobieta, najprawdopodobniej matka dziecka.
Przestraszyłem się jeszcze bardziej i pytałem sam siebie – „poczuła się źle, umarła, że nie słyszy płaczu dziecka! Co o tej porze robi w parku?”
Już wybierałem numer na policję, ale kiedy się dokładnie przyjrzałem, zdałem sobie sprawę, że dziewczyna śpi. Zacząłem ją budzić, ale ledwo otworzyła oczy, przestraszyła się, natychmiast wyciągnęła dziecko z wózka i zaczęła płakać.
Płacząc, opowiedziała mi swoją historię. Dziewczyna miała na imię Ada i miała siedemnaście lat. Mieszka z dzieckiem w jakimś pomieszczeniu dla stróża w jednym ze starych domów. Ojca dziecka poznała przez Internet, zakochała się, a on ściągnął ją do miasta. Wynajęli mieszkanie, a dziewczyna dostała pracę jako sprzedawczyni w sklepie.
Facet nie pracował, ale czasami miał duże sumy pieniędzy, mówił, że wygrał. Kiedy Ada zaszła w ciążę, a brzuch stał się widoczny, uciekł, gdy ona była w pracy. Zabrał wszystkie swoje rzeczy, nawet niektóre jej i przepadł. Pozostał tylko dług za dwa miesiące za wynajem mieszkania. Nie była nawet pewna, czy imię, którym się posługiwał, było prawdziwe. Telefon komórkowy wyłączył i zablokował stronę na Instagramie. Jak miała go szukać? Czy było to konieczne?
Prawie całą miesięczną pensję oddała na spłatę zadłużenia, ale właściciele i tak ją wyrzucili. Dobrze, że stróż wpuścił ją do tej komórki i zamieszkała w zamian za pomoc w sprzątaniu podwórka.
Kiedy pozostała bez mieszkania i pieniędzy, zemdlała w pracy, zabrali ją do szpitala i tam czekała na poród.
Kiedy urodziła się córka Basia, kupiła używany wózek, pieluchy, ubrania dla dziecka za pieniądze z wyprawki od państwa. Żyje z niemowlakiem o chlebie i wodzie, czasami dobroduszni sąsiedzi wspomagają ją produktami spożywczymi.
Ma ojca, ale nie utrzymują od dawna kontaktu. Mama zmarła, miała wypadek w pracy. Ada miała jeszcze brata, ale uciekł z domu, gdy miała dziewięć lat. Nikt nie wie co się z nim dzieje.
Nagle jej pokarm zaczął zanikać. Jedna z kobiet radziła jej pić piwo, bo to pomaga. Kupiła sobie, wypiła połowę, poszła z córką na spacer do parku, usiadła na ławce – a potem ja obudziłem ją w nocy.
Przecież każdy mógł zabrać dziecko!!! Szczęście, że żaden drań tamtędy nie przechodził!!
Zabrałem ją do jej miejsca zamieszkania, po drodze kupiłem mleko, bułki, jogurt, gulasz, tylko na to wystarczyło mi pieniędzy.
Jak tylko zobaczyłem tę ruderę, w której mieszkała z dzieckiem, prawie zemdlałem. Pomieszczenie maleńkie miało małe okno z kratą. W środku stał stół, wieszak, fotel i rozkładana sofa. W rogu stały dwie duże torby z ich rzeczami.
Przez cały następny dzień nie mogłem przyjść do siebie po obejrzeniu takiego widoku. Wieczorem wziąłem samochód, pojechałem do Ady i powiedziałem, żeby wprowadziła się do mnie. Mój dom jest duży i wystarczy miejsca dla wszystkich.
Rozpłakała się, mówiąc, że nie ma pieniędzy, aby mi zapłacić.
Powiedziałem, że będziemy żyć jak brat i siostra.
Gdybym miał siostrę lub brata, mieszkalibyśmy razem i pomagalibyśmy sobie nawzajem. Przydzieliłem jej słoneczny, jasny pokój, z którego zabrałem swoje rzeczy.
Teraz mieszkamy razem – ja z siostrą i siostrzenicą oraz dobrym dobermanem. Później mieliśmy jeszcze kota Bańkę, który przejął nad nami opiekę – strzeże snu i ogrzewa nas.
Ada okazała się dobrą kucharką, ukończyła szkołę kulinarną. Gdy Basia podrośnie i pójdzie do przedszkola, Ada bez trudu znajdzie sobie pracę w gastronomi.
Niektórzy moi sąsiedzi dziwili mi się i ostrzegali: „jesteś lekkomyślny, nawet nie wiesz, kogo wpuściłeś do domu i do tego jeszcze zameldowałeś”.
Być może mają rację, ale ja nie mogłem postąpić inaczej.




