Na moim piętrze mieszka samotna kobieta, której córka zmarła kilka lat temu. Została jej tylko wnuczka w wieku szkolnym. Kobieta wychowywała ją samotnie, zapewniała jej wszystko, a jednocześnie litowała się nad nią i rozpieszczała. Dla dobra dziewczynki zgadzała się na wszystko, ale to nie cała historia. Na nasze piętro często przychodzili dostawcy – dziewczyna zawsze robiła drogie zakupy w Internecie, a jej babcia jakoś zdołała za to wszystko zapłacić. Nie wiem dokładnie, skąd mieli na wszystko pieniądze, ale kątem oka słyszałem, że sąsiad wynajmuje mieszkanie.
Współczuliśmy tej kobiecie – takie nieszczęście z córką, a ona samotnie wychowuje dziewczynkę, bez męża i zięcia. Ale nie mieliśmy pojęcia, że sąsiadka kompletnie oszalała, bo wszystko chciała zrobić dla wnuczki.
Po skończeniu szkoły nie dostała się na żadne studia, została w domu, szukając pracy i jednocześnie szukając w sobie wad. Najpierw zamówiła aparat ortodontyczny, a potem zdecydowała się na plastykę nosa – widać jej nos nie był doskonały.
Gdyby moja córka lub ktokolwiek inny mi to powiedział, zbeształbym ich za to, że nie kochają siebie. Trzeba być szczęśliwym z tym, co dała nam natura. Ale to był zupełnie inny przypadek.
Wnuczka mojej sąsiadki dostała to, czego chciała – przeszła operację i naprawiono jej nos. To był długi okres rehabilitacji i nie widywaliśmy ich zbyt często. Ale zauważyłem, że ludzie często przychodzą do sąsiedniego mieszkania. Pukali i dzwonili. Doszło do tego, że zapukali do moich drzwi, żeby dowiedzieć się, czy Alina tu mieszka. Głupio odpowiedziałem, że tak, mieszka. Gdybym tylko wiedział, że moja sąsiadka ma długi w różnych miejscach!
Chciała wziąć pożyczkę w banku na operację nosa, ale nie chcieli jej dać ze względu na wiek i brak przyzwoitego stałego dochodu (emerytura się nie liczy), więc wzieła pożyczkę w tych różnych biurach z pożyczkami, które są wszędzie. Najpierw pożyczyła tyle, ile mogła z jednego miejsca, potem z drugiego, a następnie musiała pożyczyć z trzeciego miejsca, aby spłaćić w pierwszym miejscu.
Słyszałem to od moich sąsiadów. Wszyscy teraz o tym mówią.
Jak dorosła kobieta mogła coś takiego wymyślić? Przecież teraz nie ma jak za to zapłacić do końca życia. A kiedyś Alina odejdzie i co będzie z jej wnuczką? Nie dość, że nie jest ustatkowana życiowo, to jeszcze będzie musiała spłacać pożyczki za nos.




