Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką, poszłyśmy do pizzerii, postanowiłyśmy coś zjeść i porozmawiać. Bardzo lubię Sarę, jest niesamowicie miłą osobą, przyjaźnimy się od ponad dziesięciu lat.
Jest mi jej bardzo żal, bo rok temu mąż ją zostawił. To historia, która się wydarzyła i jeśli komuś o tym powiesz, nie uwierzą.
Sara zaszła w ciążę, ona i jej mąż byli bardzo szczęśliwi, nie mogli się doczekać córki. Ale kiedy dziecko się urodziło, Artur natychmiast złożył pozew o rozwód. Powodem było to, że dziewczynka miała ciemną skórę, podczas gdy ani ojciec, ani matka nie mieli takiej skóry. Moja przyjaciółka spędziła wiele czasu, próbując udowodnić mężowi, przysięgając mu, że go nie zdradziła, ale nie miała pieniędzy na test DNA, a inaczej niemożliwe było wyjaśnienie, dlaczego córka urodziła się ciemnoskóra. Tak się rozstali. Powiedziałam jej, że jej wierzę, choć trudno było mi to zrozumieć.
Tym razem moja przyjaciółka powiedziała mi coś, co sprawiło, że opadła mi szczęka. Jej były mąż Artur przyszedł do niej tydzień temu z kwiatami i błagał ją na kolanach o przebaczenie. A oto dlaczego. Ojciec Artura miał wypadek, więc potrzebował krwi. Kiedy Artur oddał krew dla swojego ojca, okazało się, że ich grupy są różne, a potem lekarz powiedział im, że nie są spokrewnieni. Następnie zaczęli naciskać na matkę Artura, która przyznała, że kiedyś zdradziła swojego męża z Afroamerykaninem. Potem zaszła w ciążę, ale myślała, że ma szczęście, bo jej dziecko było białe.
Kto by pomyślał? W ten sposób Artur zdał sobie sprawę, że Sara nie zdradziła go, ale urodziła mu córkę!
Ja i moja przyjaciółka długo siedziałyśmy jedząc pizzę i zastanawiając się, czy powinna wybaczyć mężowi. Tak, sytuacja jest skomplikowana, ale jeśli ją kochał, musiał jej wierzyć, prawda?
Co o tym sądzisz?




