Każdy, kto ma dzieci, wie, jak szybko wyrastają one ze swoich rzeczy. Nam też się to przytrafiło. Kiedy nie miałem już gdzie umieścić swoich rzeczy, postanowiłem, że oddam je za darmo rodzinom o niskich dochodach.
Mieszkaliśmy w małym miasteczku. Niedaleko nas było miasto, ale nie jeździliśmy tam zbyt często, ponieważ mój mąż i ja pracujemy w naszym mieście i mamy małą farmę, więc tak naprawdę nie musimy jeździć do miasta. Mamy dwójkę pięknych dzieci: 10-letnią córkę i 8-letniego syna. Niedawno poszłam do szafy, aby posortować swoje rzeczy i znalazłam wiele rzeczy, które nie są już noszone, ponieważ są za małe. Były jak nowe, w idealnym stanie.
Odłożyłam wiele rzeczy na bok, aby oddać je komuś za darmo. To była najlepsza decyzja, bo sprzedaż nie wchodziła w grę, bo wszyscy w naszym mieście się znają, więc wiedziałam, że nikt ich ode mnie nie kupi, a nie miałam jak pojechać do miasta.
Już następnego dnia zamieściłam ogłoszenie na jednej ze stron internetowych, w którym napisałam: „Oddam za darmo ubranka dziecięce potrzebującym”. Zrobiłam zdjęcia przedmiotów i podałam informacje o wieku dzieci.
Następnego dnia zadzwoniła do mnie kobieta o miłym i delikatnym głosie. Zaczęła wypytywać mnie o przedmioty, więc powiedziałam jej i zapytałam, ile ma dzieci. Kobieta powiedziała, że ma sześcioro, więc nie zastanawiałam się długo nad podaniem jej adresu. Rozmawialiśmy przez chwilę, aby ustalić czas, który byłby dogodny dla nas obojga. Ale nie mogłam sobie nawet wyobrazić, do czego doprowadzi ta cała sytuacja!
W wyznaczonym dniu i o wyznaczonej godzinie pod nasz dom podjechał piękny samochód, był to zagraniczny samochód – było oczywiste, że był nowy i drogi. Z samochodu wysiadła piękna kobieta ubrana w futro, które wydawało się być wykonane z prawdziwych skór. Była to ta sama kobieta, która dzień wcześniej dzwoniła do mnie. Postanowiłam zapytać ją, czy naprawdę pochodzi z biednej rodziny. Kobieta niegrzecznie powiedziała mi, żebym nie zadawała jej zbędnych pytań, żebym się „ruszyła” i jak najszybciej przyniósła jej rzeczy, bo ona nie ma czasu.
Poprosiłam ją, aby nie była niegrzeczna, ale wyjaśniła, dlaczego powinnam dać jej rzeczy za darmo. Ponownie odpowiedziała niegrzecznie, że nie zamierza mi niczego wyjaśniać i ponownie powiedziała, że ma mało czasu, więc powinnam przynieść rzeczy tak szybko, jak to możliwe. Mogła bym pomyśleć, że to inna kobieta, ale dobrze pamiętałam jej głos.
Kiedy wróciłam do domu, byłam gotowa oddać jej moje rzeczy. Mój mąż zobaczył mnie i zapytał, dlaczego jestem taka zdenerwowana. Opowiedziałam mu o sytuacji, a on mnie uspokoił, uśmiechnął się i powiedział, żebym nie brała sobie tego do serca i nie zanosiła jej żadnych rzeczy.
Mąż wyszedł na dwór, a kiedy wrócił, był w bardzo dobrym nastroju. Jak się później okazało, poszedł wyjął szmaty, których używał przy naprawie samochodu. Zaniósł je tej kobiecie, a ona chwyciła je bez patrzenia i odeszła tak szybko, jak tylko mogła.
Myślałem, że ta kobieta zacznie do mnie dzwonić, ale telefonów nie było. Usunełam ogłoszenie ze strony internetowej i postanowiłam oddać rzeczy do sierocińca, gdzie na pewno się przydadzą.




