Adam i ja studiowaliśmy na tej samej uczelni i po rozpoczęciu drugiego roku wpadliśmy na siebie w metrze. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i dopiero wtedy dowiedziałem się, że przez cały ten czas grał w piłkę nożną i grał z perspektywą pracy za granicą. A ja studiowałem chemię.
Wydawało się, że nie mamy ze sobą wiele wspólnego, ale i tak było to interesujące. Wkrótce znalazł mnie na Instagramie i napisał tam do mnie. Komunikowaliśmy się wyłącznie jako przyjaciele, poznając się na nowo, mimo że przez wiele lat chodziliśmy do tej samej klasy. A potem w jakiś sposób przerodziło się to w związek.
Na początku mój ojciec sceptycznie podchodził do zapewnień Adama, że jest piłkarzem, ponieważ nigdy nie widział go grającego, choć ogląda piłkę nożną. Ale kiedy lepiej poznał mojego chłopaka, był nim absolutnie zachwycony. Nawet na tym etapie mój tata powiedział mi, żebym nie przegapiła tak niesamowitego faceta.
Moja mama też mówiła, że jestem chodzącym nieszczęściem, ale z Adamem to miałam po prostu dużo szczęścia. Mimo że to ja zdobywałam wyższe wykształcenie i pracowałam na uniwersytecie, a on ganiał za piłką po boisku. Mimo że byłam jedyną córką moich rodziców, w jakiś sposób umniejszali moje umiejętności chwaląc Adama.
On też nie lubił słuchać, jak moi rodzice się mnie czepiają, a przez ich uwagi, kiedy wszystko mu się układało, zaczął dostawać nowe kontrakty i większe pieniędze, zaczął myśleć, że umawiam się z nim tylko ze względu na jego pracę i zarobki. Upór moich rodziców i ciągłe uwagi i rady, z którymi się ciągle do mnie zwracali, doprowadziły do tego, że Adam mnie zostawił.
Nie chce ze mną rozmawiać – nie wierzy, że go kocham. Ignoruje moje telefony, jest obrażony moją biernością na uwagi moich rodziców i już spotyka się z nowymi dziewczynami.
A przecież planowaliśmy wspólne życie, a nawet przeprowadzkę do innego kraju, gdyby dostał propozycję pracy w zagranicznym klubie.




