Annę i Franka nigdy nie łączyła wielka miłość. Wahała się więc, czy powiedzieć mężowi, że jest w ciąży. Anna wiedziała, jak zareaguje Franek, ale była zdeterminowana, aby urodzić. Tak jak się spodziewała, jej mąż nie okazał radości z tej wiadomości. Nie był zainteresowany ciążą Anny. Nie wiedział, dlaczego z nią jest. Irytowała go nawet wierność żony. Anna przebywała w szpitalu z powodu trudnej ciąży. Franek odwiedzał żonę, przynosił jej owoce, ale nie pojawił się przy jej wypisie. Był ponoć zajęty.
Jej rodzice odebrali jego żonę ze szpitala. Od samego początku Franka denerwował płacz dziecka. To w ogóle nie było częścią jego planów. Cały dzień był w pracy, a wieczorem siadał z butelką piwa przed telewizorem. Nie miał zamiaru pomagać żonie. „Jak sama urodziła, to niech sama wychowa dziecko”. Pewnego dnia temperatura dziecka wzrosła i zaczęło się krztusić. Anna natychmiast zadzwoniła do męża.
– „Franek, proszę, przyjedź szybko tutaj. Nasz syn nie czuje się dobrze. Nie wiem, co robić.
– Zadzwoń po karetkę, pomogę ci” – odpowiedział spokojnie Franek.
Anna nie odpowiedziała i odłożyła słuchawkę. Tego dnia jej mąż nie wrócił do domu. Następnego dnia Anna zadzwoniła do Franka:
– „Karetka ledwo zdąrzyła. Mój syn może nie żyć. Nie chcę cię znać”.
Od tego momentu zaczęło się kawalerskie życie Franka. Wreszcie pozbył się irytującej żony i wiecznego płaczu dziecka. Postanowił, że koniec z poważnymi związkami, tylko wolność. Minęło kilka lat. Pewnego dnia w supermarkecie Franek spotkał swojego byłego teścia. Poczuł wstyd, chciał uniknąć spotkania z ojcem Anny, próbował wyjść, ale…
– Franek, cześć. Dobrze, że się spotkaliśmy.
– Co u Anny?” zapytał mężczyzna.
– Zmarła rok temu. A z moim zdrowiem nie jest najlepiej. Boję się o Władysława. Jeśli odejdę, zostanie zabrany do sierocińca.
Następnie Franek i jego teść poszli do jego domu. Po wejściu Franek zauważył chłopca siedzącego cicho w kącie. Mężczyzna wziął od dziadka torby z zakupami i poszedł do kuchni. Wypili herbatę, porozmawiali i wymienili się numerami.
Trzy dni później Franek otrzymał telefon z informacją, że jego były teść trafił do szpitala w ciężkim stanie.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobił Franek, było pojechanie do domu teścia po niego.
– Cześć, synu. Chodź ze mną. Możesz zostać u mnie, kiedy twój dziadek będzie w szpitalu.
Franek pomógł synowi spakować rzeczy i zabawki.
Odkąd przygarnął chłopca, rozpoczęło się dla Franka nowe życie. Życie, którego mężczyzna tak bardzo się bał.
Okazało się, że syn był bardzo podobny do swojego ojcieca. Zarówno w zachowaniu, jak i wyglądzie. Niestety dziadek po kilku dniach, zmarł w szpitalu.
Dopiero po pogrzebie teścia, stojąc przy grób żony, Franek powiedział:
– „Aniu, wybacz mi. Nie doceniłem tego, co miałem. Dziękuję ci za mojego syna.




