Jestem dla niego tylko rzeczą, której używa się w razie potrzeby.

Nazywam się Urszula. Od dawna przyjaźnię się z Kacprem, moim kolegą z klasy. Ale prawdę mówiąc, jestem w nim zakochana po uszy. Myślę, że on o tym wie , ale po prostu nie chce się zdradzić. Miałam nadzieję, że nasza przyjaźń przerodzi się w coś więcej, ale myliłam się. Od czterech lat nie ma między nami nic poza przyjaźnią. Podczas naszego wspólnego czasu miał kilka dziewczyn. Zdałam sobie sprawę, że nie mam prawa się obrażać, ponieważ nie byliśmy parą.

Ostatnio widujemy się coraz rzadziej. Jest inteligentnym, przystojnym i wesołym facetem. Zdecydowanie nie ma czasu na smutek. Nie chce się ze mną spotykać, bo ma wielu znajomych, w tym dziewczyny, z którymi dobrze się bawi. Kacper pamięta o mnie tylko wtedy, kiedy musi. A to nie zdarza się często – 2-3 razy w miesiącu. Odnoszę wrażenie, że jestem tylko rzeczą, której używa się w razie potrzeby. Jednocześnie Kacper wcale nie boi się mnie stracić, bo wie, że nigdzie się nie wybieram.

Jesteśmy przyjaciółmi od bardzo długiego czasu. Poznaliśmy się, gdy oboje byliśmy jeszcze młodzi, samotni i zaczynaliśmy studia. Gdy tylko Kacper wybierał mój numer, od razu odkładałam pracę na bok i biegłam do niego . Ale z czasem zaczęło mi się to nudzić. Co ze mnie za dziewczyna, żeby tak za nim biegać? Myślę, że traktuje mnie jak psa, czyli dobrego przyjaciela.

Pewnego razu byliśmy w dużej grupie piętnastu osób. Grała głośna muzyka. Kacper jak zawsze udawał, że mnie nie widzi. A dwa dni temu ratowałam go przed nudą i złym nastrojem. Kiedy czuł się dobrze, nie potrzebował Urszuli. Na imprezie zapytano go, kogo uważa za swoich najlepszych przyjaciół. Kacper wymienił wszystkich oprócz mnie, a potem powiedział: “Mam jeszcze jednego przyjaciela, ale widujemy się tylko wtedy, gdy jestem w kiepskim nastroju”. Naprawdę?

Byłam w tym samym pokoju i nie mogłam w to uwierzyć. Jaki trzeba mieć tupet, żeby powiedzieć coś takiego? Dobrze, że nie wypowiedział mojego imienia. W przeciwnym razie nie wiedziałabym, gdzie się schować  ze wstydu. W końcu postanowiłam to zakończyć. Usunęłam jego numer i nie odpowiadałam na jego wiadomości. Niecałe trzy dni później zadzwonił do mnie. Ośmielił się nawet obwiniać mnie za to, że nie odebrałam. Kasper musiał być tak pijany, że nie pamięta, co powiedział. Ale mnie to nie obchodziło. Zablokowałam go i nie chcę się  więcej z nim  przyjaźnić.

Rate article
Fajna Tajna
Jestem dla niego tylko rzeczą, której używa się w razie potrzeby.