Mamo, nie zabiję mojego nienarodzonego dziecka! Nie mam prawa odbierać mu szansy na życie!- powiedziała moja siedemnastoletnia córka, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży.
-Czy ty masz w ogóle rozum? Sama jesteś tylko dzieckiem, zrujnujesz życie sobie i dziecku! Co zamierzasz z nim zrobić? Sama je wychowasz? – powiedział mój mąż, który również był przeciwny temu, by córka urodziła dziecko. Byliśmy zszokowani tym, co się stało, nikt się tego nie spodziewał.
Córka zamknęła się w pokoju i zaczęła bardzo płakać, bo była obrażona, że nie chcemy jej zrozumieć. Przecież tak bardzo kocha Aleksa, myślała, że niedługo poprosi ją o rękę. Była pewna, że Aleks jej nie zostawi, będą mieli szczęśliwą rodzinę i nie ma znaczenia, że są ze sobą dopiero od dwóch miesięcy.
Jednak było jasne, że facet nie zamierza się jej oświadczyć. Ma dwadzieścia lat, chce więcej wychodzić, najwyraźniej nie potrzebuje teraz dzieci. Nie ma znaczenia, że zrujnował życie bardzo młodej dziewczynie, najważniejsze jest to, że on ma przed sobą całe życie. Rozumieliśmy to wszystko i staraliśmy się ocenić sytuację trzeźwo. Chodzi o to, że oprócz córki mamy jeszcze troje dzieci – dwie dziewczynki i małego chłopca. Mój mąż jest jedynym żywicielem rodziny, ja jestem na urlopie wychowawczym i trudno jest utrzymać całą rodzinę. Nikt nie spodziewał się takiej “niespodzianki”.
Mój mąż odnaleźć Aleksa i poważnie z nim porozmawiać, ale z drugiej strony wiedział, że to wszystko na próżno. Chłopak zniknął z miasta. Oczywiście mężowi było żal córki. Rozumiał wszystko, ponieważ ożenił się ze mną, gdy miałam 18 lat, nie zostawił mnie samej. Ale w tej sytuacji mój mąż rozumiał również, że to nowe dziecko będzie również ciężarem dla naszej rodziny. Nie ma wyboru, odebranie życia nienarodzonemu dziecku też jest złe. Potrzebujemy na to dużo pieniędzy, a potem, nie daj Boże, zdrowie naszej córki się pogorszy. To nasza własna krew, jak można zabić własne dziecko?
Mój mąż postanowił podzielić się tym problemem ze swoim najlepszym przyjacielem. Ten wysłuchał go i poradził, aby oddał dziecko do Domu Dziecka. Być może to rozwiąże wszystkie problemy. Ale mój mąż od kilku dni żył myślą o zostaniu dziadkiem, więc natychmiast odrzucił tę opcję.




