Pracuję w policji od trzech lat. Chociaż to wciąż krótki czas, widziałem wiele różnych rzeczy podczas mojego pobytu tutaj. Ale jest jeden incydent, którego prawdopodobnie nie zapomnę do końca życia.
Pewnego dnia razem z kolegą piliśmy kawę, gdy otrzymaliśmy telefon od dyspozytora, że młoda dziewczyna znalazła dziecko w pobliskim parku . Natychmiast udaliśmy się na miejsce zdarzenia. Młoda dziewczyna już na nas czekała, trzymając dziecko, a dwoje pijanych ludzi, mężczyzna i kobieta, próbowało wyrwać je z jej ramion.
“Policja w końcu przyjechała!” – powiedziała pijana kobieta i skierowała się w moją stronę. “Ta dziewczyna nie chce oddać nam naszego dziecka! Kim ona jest, żeby nam je zabierać?
Sytuacja okazała się interesująca. Podczas gdy ja próbowałem uspokoić kobietę, moj kolega zawołał młodą dziewczynę, aby z nią porozmawiać. Trzymała dziecko w ramionach i kołysała je, aby je uspokoić.
“Nie oddawaj dziewczynki tym ludziom! Znalazłam ją samą na ławce. A oni poszli do sklepu kupić wódkę. Popatrz na nich. A wokół dziecka biegały psy. Natychmiast zadzwoniłam na policję. Później wrócili, chcieli mi zabrać dziecko. Proszę, nie oddawaj im dziewczynki. Oni nie potrafią ustać na nogach. Jak można nazywać takich ludzi rodzicami?”
Tymczasem mężczyzna i kobieta zrobili scenę. Nie mogli zrozumieć, dlaczego dziecko nie zostało im zwrócone.
“Poszliśmy tylko do sklepu, dziecko w tym czasie spokojnie spało. Co mogło się jej stać? Robiłam to wiele razy i nic się nie stało”.
Kobieta zaczęła grozić nam swoim mężem, ale on był pijany i nie rozumiał, co się wogóle dzieje. Jedno spojrzenie na tych ludzi sprawiło, że wszystko stało się jasne.
Zwrócenie dziecka rodzicom nie wchodziło w grę. Ale musieliśmy coś zrobić. Był późny wieczór i sobota. Opieka społeczna nie była już otwarta. Z mężczyzną i kobietą wszystko było jasne.
Musieli udać się na komisariat, gdzie szybko oprzytomnieją. Ale dziecka nie można było tam zabrać. Postanowiłem więc wziąć sprawy w swoje ręce.
Poprosiliśmy dziewczynę, która znalazła dziecko, aby poszła z nami na posterunek policji i napisała oświadczenie o tym, co widziała. Następnie poprosiłem ją, by zabrała dziecko do siebie na weekend. Przynajmniej do czasu rozwiązania sytuacji. W poniedziałek ktoś z opieki społecznej przyjdzie i zabierze dziewczynkę. Na początku odmówiła, ale potem się zgodziła. Los dziecka nie był jej obojętny. Wkrótce inny samochód zabrał mężczyznę i kobietę na komisariat. Ja i mój kolega zawieźliśmy dziewczynę i dziecko do domu.
To był koniec sprawy dziewczynki. Nie zwrócono jej rodzicom. Ale od tego momentu zaczęła się moja historia z dziewczyną, która znalazła dziecko. Postanowiłem zaprosić ją na randkę. Od tamtej pory jesteśmy razem.




