Na początku cieszyłam się, że teściowa jest z nami cały czas, bo bardzo nam pomagała. Nasz syn Paweł często choruje, więc postanowiliśmy nie oddawać go do przedszkola. Gosia, moja żona, poprosiła swoją mamę, aby zaopiekowała się jej wnukiem.
Barbara zgodziła się, ale tylko pod warunkiem, że będzie do nas przychodzić codziennie. Chce się zrelaksować i wyciszyć we własnym domu, a nie zabawiać wnuka. Czasami mamy ważne sprawy do załatwienia wieczorem. Wtedy prosimy sąsiadkę o pomoc, a teściowa idzie do domu odpocząć. Nie chcemy jej więcej niepokoić.
Na początku wszystko było w porządku. Pędziliśmy po pracy do domu, wracaliśmy, a dziecko było nakarmione i czyste. Potem Barbara wracała do domu, a nasz syn na nas czekał. gosia zawsze przygotowuje posiłki na dzień lub dwa. Co miesiąc dajemy teściowej kopertę z pieniędzmi. Rozumiemy, że teściowa poświęca swój czas i dziękujemy jej w ten sposób.
Ale później zauważyliśmy, że wszystko, co gotowała moja żona, znikało. Barbara niewiele je, a mój syn jeszcze mniej. Wtedy postanowiłem zapytać o to teściową. Odpowiedziała, że mój teść, przychodzi po południu. Daje mu coś do jedzenia, bo wieczorem nie ma czasu na gotowanie. Tak więc teść jada u nas w domu.
Nawet nie wiem, co powiedzieć. Moja teściowa wraca do domu wieczorem. Tak trudno coś ugotować? Cóż, może przyjść raz w tygodniu, ale nie codziennie! Rzecz w tym, że nie zostało nam za wiele na kolację. Gosia milczy. Obliczyłem, że lepiej byłoby zatrudnić nianię, bo kosztowałoby tyle samo.
Nie podoba mi się zachowanie teściowej i teścia. Gosia prosi, żebym był cicho. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Czy oni nie rozumieją, że my też potrzebujemy pieniędzy? Co miesiąc płacimy za opiekę nad naszym dzieckiem, a oni jeszcze jedzą na nasz koszt. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?




