Nie mogę przejść obok bezpańskiego zwierzęcia, bez dania mu coś do jedzenia.

Biegłam ze szkoły do domu z torbą placków. Moja ciocia Magda ze stołówki gotuje boskie placki z kurczaka, mięso jest pachnące i smaczne, bardzo miękkie i soczyste. Bez względu na to, jak bardzo staram się ugotować coś takiego, nawet według jej przepisu, nie mogę tego zrobić. Nasi kucharze są po prostu magikami, cała kadra nauczycielska uwielbia jeść w stołówce, to dzieci są kapryśne.

Byłam już blisko wejścia, kiedy usłyszałam ciche, zachrypnięte miauczenie. W naszej okolicy nie ma kotów na dworze, albo są gdzieś wywożone, albo po prostu przeganiane, ale rzadko można spotkać bezpańskie zwierzę w naszej okolicy. Nie mogłam więc przejść obok tego obojętnie. Zaczęłam się rozglądać, szukając źródła płaczu. Brudny biały mały kociak leżał pod krzakiem w pobliżu rury kanalizacyjnej, ale kiedy zorientował się, że do niego podchodzę, skulił się i patrzył na mnie wielkimi niebieskimi oczami.

Na początku byłam zdezorientowana, ponieważ nie miałam przy sobie nic odpowiedniego i jadalnego, ale przypomniałam sobie o plackach. Kładąc torbę na ławce, wyciągnęłam z niej woreczek z plackami, wyłowiłam jedno z nich i przełamałam na pół. Aromatyczny zapach mięsa kusił. Kot stanął nawet na tylnych łapach, błagając o kawałek. Rzucił się na placek z ogromnym apetytem, pożerając go bardzo szybko, a ja podrzucałam mu co chwilę po kawałku.

Dziewczyno!!! – usłyszałam nad głową.

Spojrzałam w górę i zobaczyłam bardzo niezadowoloną staruszkę na jednym z balkonów. Wieszała pranie i musiała widzieć, jak karmię bezpańskiego kota. Spodziewałam się, że zbeszta mnie za to, że go nakarmiłam.

– “Daj mu trochę wody” – powiedziała staruszka. – Wody!

– Ah… – jestem roztargniona. – Nie mam żadnej wody.

– Więc przyniosę ją dla ciebie.

Przełamałem drugie placka, gdy babcia przyniosła miskę wody i miskę mleka. Uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy kot skończył kurczaka i od razu poszedł pić mleko.

– Skąd się wziął taki piękny kot?” – zapytała, siadając na ławce obok mnie.

Czułam się trochę nieswojo, siedząc tam z nią, więc poprosiłam by sie też poczęstowała.

– Masz jakieś zwierzaki? – zapytała, z radością biorąc jeden placek.

– “Nie. Moja mama zabraniała mi ich mieć w dzieciństwie, więc nie odważyłam się, mimo że dorosłam już dawno” – przyznałam, wciąż patrząc na liżącego kociaka.

– Mieszkasz w pobliżu?

– Tak, w sąsiednim domu.

– Chętnie bym go wzięła, ale mam małe wnuki, a mój syn nie toleruje zwierząt – kot, jakby wszystko doskonale rozumiał, zaczął ocierać się o nogi staruszki, a potem o moje. – “Jest taki mały i ładny… Chciałabyś go wziąć? Wydaje się bardzo czuły.

Nie pomyślałam zbyt wiele o jej ofercie. Zawsze współczuję bezpańskim zwierzętom, ale wydaje mi się głupie zabieranie ich do domu.

– Nie, mam wynajęte mieszkanie i nie sądzę, by moi właściciele na to pozwolili.

Odeszłam pierwsza, żegnając się z kobietą. Wieczorem długo siedziałem nad zeszytami, a potem coś do mnie dotarło i zdałam sobie sprawę, że tak faktycznie mogę zabrać kota. Właściciele powiedzieli mi, że przede mną byli ludzie z psem, musiałabym tylko dopilnować, żeby meble się nie zniszczyły, a to był czas, żeby wziąć na siebie trochę więcej odpowiedzialności i zaopiekować się kimś.

Po zmroku zbiegłam na dół i zaczęłam szukać kociaka. Siedział teraz w pudełku z miękkim kocem w pobliżu tej samej rury kanalizacyjnej i bardzo chętnie mnie przywitał, gdy wziełam go w ramiona, a potem do mojego domu.

Byłam przekonana, że nikt go nie widział, bo był już wieczór, ale następnego dnia, gdy wracałam ze szkoły, kobieta znów mnie zawołała. Myślę, że celowo mnie szukała.

– Dziewczyno! – zawołała ponownie. – Zaraz, zaraz!

Zajęło to około dwóch minut, ale wybiegła do mnie z ogromną torbą jedzenia.

– “Proszę – powiedziała z uśmiechem – Kupiłam to, myśląc, że nakarmię futrzaka, ale widziałam, jak zabierasz go do domu. Ponieważ jest teraz w dobrych rękach, myślę, że powinnam dać ci też to jedzenie. Na pierwszy raz na pewno wystarczy.

Pozornie obca kobieta, której tak jak mnie było po prostu żal kociaka, zrobiła tak wiele dobrego.

– “Dziękuję”, odpowiedziałam. “Jeśli chcesz zobaczyć kota, przyjdź i odwiedź mnie. Mieszkam w tamtym budynku, zadzwoń domofonem do mieszkania numer siedemnaście. Zadomowił się całkiem nieźle, teraz buszuje po wszystkiech blatach i szafach, i na pewno będzie bardzo szczęśliwy z odwiedzin.

Rate article
Fajna Tajna
Nie mogę przejść obok bezpańskiego zwierzęcia, bez dania mu coś do jedzenia.