Dwa lata temu przeżyliśmy z żoną bardzo ciekawą przygodę.
Od dłuższego czasu marzyliśmy o wakacjach. Ustaliliśmy więc, że weźmiemy urlop i w końcu pojedziemy nad morze. Początkowo planowaliśmy pojechać własnym samochodem. Ale kiedy nasi przyjaciele dowiedzieli się o tym, również chcieli jechać z nami. Dwa dni przed wyjazdem nasz samochód się zepsuł.
Nie miałem czasu go naprawić, więc postanowiłem poprosić przyjaciela o samochód, a po przyjeździe dać do naprawy swój.
Wyruszyliśmy. Odjechaliśmy na miejsce, znaleźliśmy hotel i zameldowaliśmy się. Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ hotel znajdował się niedaleko morza, był całkiem niedrogi. Cały dnie spędzaliśmy leżąc na słońcu i pływając. Wieczorem spacerowaliśmy po mieście.
Nasze wakacje minęły błyskawicznie. Ostatniego dnia poszliśmy z żoną do pokoju naszych przyjaciół. Zapukaliśmy, ale nikt nie otworzył drzwi. Wydawało mi się to dziwne, ponieważ zdecydowanie powinni tam być. Postanowiliśmy do nich zadzwonić. Ale nikt nie odpowiadał. Dopiero w recepcji powiedziano nam, że nasi przyjaciele opuścili hotel rano. Nie zauważyliśmy, kiedy się wymeldowali, ponieważ byliśmy wtedy na spacerze.
I wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, co robić. W końcu przyjechaliśmy ich samochodem. Zapytaliśmy miejscowych, jak dostać się do najbliższego miasta, a stamtąd jechaliśmy pociągiem.
Podróż była trudna i długa. Jechaliśmy pociągiem prawie cały dzień, a potem musieliśmy dźwigać torby z ubraniami i pamiątkami. Na długo zapamiętam tę podróż. Następnego dnia nasi przyjaciele w końcu się pojawili.
Zadzwonili i powiedzieli, że bardzo się nudzili, więc postanowili wyjechać wcześniej.
Po tym, co nam zrobili, nie wiem, czy w ogóle mogę nazywać ich przyjaciółmi.




