Moje pragnienie życia w mieście nie doprowadziło do niczego dobrego. Moja żona ma dom na wsi. Kiedy moja teściowa i teść jeszcze żyli, często ich odwiedzaliśmy. Lubiłem, gdy wieczorem nakrywali do stołu pod rozłożystą gruszą. Mogliśmy siedzieć i rozmawiać aż do zmroku. Tak było za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny. A zimą teściowa zawsze rozpalała w piecu. Na stole stały świeże ciasta. W całym domu unosił się niesamowity aromat.
Uwielbialiśmy z żoną jeździć na nartach i sankach. A potem rodzice mojej żony zmarli. Ale nie sprzedaliśmy domu. Planowaliśmy przyjeżdżać tu tak często, jak kiedyś. Tak się jednak nie stało.
Zawsze mieliśmy coś do zrobienia. Później sami przestaliśmy myśleć o domu rodziców. Życie toczyło się dalej. Lata mijały niepostrzeżenie. Nasz syn znalazł dziewczynę i ożenił się z nią. Moja synowa, Wiktoria, często mówiła, że fajnie by było, gdyby mieszkali na wsi. Przynajmniej latem.
Wtedy przypomnieliśmy sobie o tym domu. Pojechaliśmy tam z żoną jako pierwsi. W końcu minęło sporo czasu od naszej ostatniej wizyty. Wszystko było takie samo. Tylko dom był strasznie zaniedbany.
Postanowiliśmy z żoną trochę posprzątać. Anna posprzątała dom, a ja podwórko. Myślałem, że przez lata nieobecności ludzi w tym domu, dom się zapadnie. Ale nie. Po małym sprzątaniu wszystko wyglądało inaczej , ale nie strasznie. Następnego dnia przyjechały dzieci. One również zaczęły sprzątać. W ciągu jednego dnia dom stał się schludny i przytulny. Kobiety przygotowywały kolację, a ja i mój syn postanowiliśmy posprzątać stary stół i ławki pod gruszą.
Z za płotu obserwowała nas kobieta. Powiedziała, że niedawno kupiła dom obok. Przyszła się z nami spotkać. My, jako grzeczni ludzie, zaprosiliśmy ją na obiad. Powiedziała nam, że mieszka tu sama. Ma córkę, dla której kupiła ten dom. Córka ma troje dzieci. A ona, jest sama, nie ma męża. Rozwiedli się. Mówiła coś dalej, ale ja już nie słuchałam. Poczułam, jak coś przesuwa się po mojej nodze.
Spojrzałam pod stół i zauważyłam stopę mojej sąsiadki. Szybko zabrałem swoją nogę. Ale ona nadal próbowała głaskać moją nogę. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego. Z trudem wytrzymałem całą kolację, nie wstając i nie odganiając jej. Nie chciałem też, żeby moja żona to zauważyła. Ale sąsiadka nie przestawała mówić, mówiła dalej. Dzieci już zaczęły ziewać. Naprawdę chciałem, żeby sobie poszła.
Kiedy sprzątaliśmy ze stołu, moja żona zauważyła, że sąsiadka jest nieszczerą kobietą. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Ale nie przyznałem się, co robiła pod stołem. Wstydziłem się, nie mogłem nikomu o tym powiedzieć. I myślę, że to nie był pierwszy raz, kiedy ta kobieta tak podrywała mężczyzn.
Następnego dnia znów wisiała na naszym płocie. Moja żona podeszła do niej i powiedziała, że mamy dziś dużo pracy, więc nie będziemy mogli siedzieć tak jak wczoraj.
– “A jutro?” – zapytała z zainteresowaniem ?.
– “Jutro tak samo. Ogólnie rzecz biorąc, proszę, przestań nas nachodzić.
Co za odwaga. W ten sposób moja żona pozbyła się irytującego sąsiada. Co prawda mamrotała coś do siebie przez długi czas, ale nie słuchałem tego, co mówiła. Nie byłem zainteresowany.
Myślę, że moja żona postąpiła słusznie.
Wszyscy jesteśmy otwarci i szczerzy. Przekonaliśmy się, że inni ludzie nie lubią tej sąsiadki. Więc nie zamierzamy potrzymywać tej znajomości.




