Wyobraź sobie, jakiego pecha miał mój syn. I gdzie były jego oczy, kiedy poślubił tę dziewczynę? Poślubił złą kobietę. Ona nigdy nie gotuje barszczu, bo uważa, że nie ma w nim nic pożytecznego. Synowa nie lubi lepić pierogów, bo to dużo roboty z ciastem. Nie prasuje też pościeli, bo jest przekonana, że to strata czasu.
Jak mój syn może spać w niewyprasowanym łóżku i chodzić głodny? Ale ja zawsze mam wszystkie ubrania wyprane, wyprasowane i wykrochmalone.
A ona nie prasuje nawet spodni swojego męża. Mówi, że on musi o siebie dbać, nie jest małym chłopcem.
Nie rozumiem jednego – po co mu kobieta, skoro się nim nie zajmuje? A synowa odpowiada:
– “Żona to nie służąca. Opiekuję się dziećmi, bo są jeszcze małe i potrzebują mojej opieki. Ale nie zamierzam opiekować się dorosłym mężczyzną. On ma ręce i nogi.
Powiedz mi, czy kobiety są teraz takie? Żal mi było mojego syna, że nie ma się nim kto zająć. On jest mężczyzną. A wszyscy mężczyźni potrzebują opieki.
Ale moja synowa jest jak ogień:
– ‘Jeśli twojemu synowi coś się nie podoba, niech spakuje swoje rzeczy do walizki i odejdzie, nikt go nie zatrzyma’.
– Spójrz, mój syn ma dziurawe skarpetki” – kontynuowałam.
– “Czy nie wie, gdzie jest sklep, czy może zabrałem mu pieniądze? Niech pójdzie i kupi sobie nowe skarpetki, a problem sam się rozwiąże.
A po tych słowach mojej synowej zabrakło mi słów.
– “Skoro mówisz tak inteligentnie, dlaczego nie nauczyłaś go, wszystkiego co umiesz? Twój syn nie potrafi nawet wynieść śmieci. Ja robię wszystko w domu. Nie potrzebuję takiego mężczyzny, przy którym trzeba biegać jak przy małym dziecku. Więc weź swojego syna i karm go łyżeczką!




