Moja teściowa nazywała mnie leniwą i niesamodzielną, a teraz prosi mnie o powrót na urlop macierzyński. Myślę, że to z powodu jej nadmiernej pewności siebie. Urodziłam dziecko trzy lata temu. Później firma, w której pracowałam, została zamknięta. Przez sześć miesięcy byłam na urlopie macierzyńskim. Potem teściowa zaczęła mi robić wyrzuty, że jestem leniwa i nic nie robię. Mieszkaliśmy razem z nią, więc szybko zauważyła ,że straciłam mleko. Dziecko karmiłam mlekiem w proszku i dobrze, że mogłam już podawać mu inne pokarmy uzupełniające. Ale według teściowej mleko modyfikowane to niepotrzebny wydatek.
Wtedy miałam tylko jedno wyjście – pójść do pracy i zostawić córkę z teściową, która była już na emeryturze. Co więcej, jej zdaniem opieka nad dzieckiem to było tak nie wiele. Nie omieszkała mi przypomnieć, że siedzę jej na karku i czas iść do pracy. Z wykształcenia jestem prawnikiem, więc szybko znalazłam pracę.
Moja córka urosła, zaczynała raczkować. Minęły dwa miesiące i usłyszałam od matki mojego męża, że jest zmęczona. Powiedziała, że jest jej ciężko z tak ruchliwym dzieckiem, a ona ma już swoje lata.
Teściowa powiedziała, że zrzuciłam na nią dziecko, że uciekłam od obowiązków matki, pracując od rana do nocy, żeby tylko nie wychowywać córki.
Trudno ją zadowolić. Teraz błaga mnie, żebym wróciła na urlop macierzyński.
Dobrze, że mogę pracować w domu. Zostaję w domu z córką i zarabiam pieniądze. Teściowa nie ma mi nic do zarzucenia.
Chociaż jestem pewiena, że to nie potrwa długo. Za miesiąc lub dwa znów będzie miała powód, żeby mi w czymś dokuczać.




