Moi rodzice rozwiedli się, gdy miałem czternaście lat. Byłem dużym chłopcem i dobrze wiedziałem, że dorośli rozwodzą się z własnych powodów i nawiązują związki z innymi, więc nie byłem zaskoczony, gdy niecały rok później mój ojciec poznał kobietę. Została moją macochą i sprowadziła do domu przyrodnią siostrę. Anna była słodką i cichą dziewczyną, z którą dzielenie pokoju było całkiem normalne, ale byłem szczęśliwy, gdy w wieku dwudziestu lat przeprowadziłem się do akademika z dala od rodziny. Już wtedy zauważyłem, że mój ojciec i macocha bardziej martwili się o córkę, ponieważ była dwa lata młodsza ode mnie i trudniej było jej dołączyć do “nowej rodziny”.
Kiedy wynajmowałem mieszkanie na trzecim roku studiów razem z koleżanką, z którą byłem w związku, moi rodzice zadzwonili i poprosili mnie, abym tymczasowo wprowadził się do nas Anna, ponieważ ona również studiowała na mojej uczelni, ale nie chciała mieszkać w akademiku. Moi rodzice nigdy nie zrobili czegoś takiego dla mnie, wierząc, że skoro jestem facetem, łatwo będzie mi mieszkać z innymi chłopakami, a o niej powiedzieli:
-Cóż, jest dziewczyną, nie będzie jej wygodnie mieszkać z innymi!.
Przygarnąłem Annę. Rodzice wspierali ją finansowo, ale to co dostawała od nich co miesiąc wystarczyłoby na wynajęcie oddzielnego mieszkania. Dostawała też nowe modne ciuchy, kupowała sobie nowe sprzęty, a moi rodzice nie robili dla mnie nic. Kiedy Anna zepsuła pralkę w naszym mieszkaniu, mój tata powiedział, że jest jeszcze młoda, a ja i moja przyjaciółka powinnyśmy zapłacić za naprawę z własnej kieszeni.
Na szczęście zaraz po studiach wzięliśmy z moją dziewczyną ślub i tymczasowo zamieszkaliśmy z jej rodzicami, co pozwoliło nam pozbyć się Anny. Zaczęliśmy prowadzić życie rodzinne, oszczędzać pieniądze na zakup domu, rodzice mojej żony bardzo nam pomogli, a moi, ponownie, nie dali nam ani grosza. Mieliśmy po dwadzieścia sześć lat, Anna miała dwadzieścia cztery, właśnie dostała pracę, a ja dowiedziałem się, że mój ojciec i macocha wzięli kredyt i kupili jej dwupokojowe mieszkanie. Nie miała narzeczonego ani dzieci, a moja żona wówczas spodziewała się dziecka.
Byłem bardzo urażony, zadzwoniłem do ojca z pytaniem, dlaczego ja, jego własne dziecko, nie dostałem takiego prezentu, a on odpowiedział, że mam teściową i teścia, więc niech mi kupią. Nigdy nie spotkałem się z bardziej lekceważącą postawą. Mam rodziców a czuję się sierotą …




