Mój mąż i ja spędziliśmy kilka lat naszego życia pracując za granicą, wszystko po to, aby kupić nasz wymarzony dom. Teraz mamy własne przestronne mieszkanie z dwiema łazienkami, dużą kuchnią, kilkoma sypialniami i pięknym salonem. Zajęło nam bardzo dużo czasu, aby w końcu zamieszkać w takim “szczęściu” i w końcu nasze marzenie się spełniło.
W tym czasie nasze dzieci były jeszcze nastolatkami, a ponieważ były cztery trzy pokoje, z których jeden był salonem, każde z nich dostało swój pokój. Mój mąż i ja, jak na ironię, zaczęliśmy mieszkać w salonie, ale nie byliśmy zdenerwowani, ponieważ dzieci również potrzebowały własnej przestrzeni.
Kilka lat później nasza najstarsza córka oznajmiła nam dobrą nowinę wychodzę za mąż. Jej bogaty narzeczony zapłacił za całe wesele. Jego rodzice posiadali więcej niż jeden sklep w naszym mieście, więc mogli sobie na to pozwolić, a potem nowożeńcy udali się na luksusową wycieczkę po Europie, otrzymując dobre prezenty pieniężne od nas i swatów.
Po powrocie kupili mieszkanie i z niewielką pomocą rodziców wyremontowali je i umeblowali. Czas szybko leci i teraz mają już trójkę dzieci, a mieszkanie nadal jest dwupokojowe.
Cała rodzina podpowiadała im, że nadszedł czas, aby pomyśleć o czymś większym, ponieważ wkrótce dzieci wyrosną na nastolatków i będą potrzebować więcej miejsca, ale oni nas nie słuchali.
Zarówno córka, jak i zięć pracowali na wysokich stanowiskach i gdyby chcieli, mogliby kupić większe mieszkanie, oszczędzając pieniądze przez 2 lata, ale zdecydowali się pójść na łatwiznę, a raczej na “genialny” sposób, jak nazwał to mój mąż. Zaproponowali nam zamianę mieszkań. Kiedy to usłyszałam, zaniemówiałam, żal mi moich dzieci i wnuków, ale to jest nasze gniazdko, na które tak ciężko pracowaliśmy przez tak długi czas, a teraz po prostu mamy się go pozbyć?
Powiedziała nawet swojemu młodszemu bratu, że nadszedł czas, aby poszukał własnego mieszkania, ponieważ skończył już studia. My nie spieszyliśmy się, aby wyrzucić pozostałe nasze dzieci z mieszkania, było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich.
Bardzo kocham moją córkę i jej rodzinę, ale nie chcę rezygnować z mojego gniazdka. Gdyby nie mieli jeszcze możliwości rozwoju, gdyby nie zarabiali wystarczająco dużo, może zrobiłabym ten krok, ale nie jest to dla nich takie trudne. Dlaczego więc nie mogą bardziej sie postarać o własne większe mieszkanie.
Dlaczego teraz młodzi chcieliby od razu przychodzić na gotowe?




