Byłem w domu Doroty, kiedy przyszedł jej ojciec. Przyniósł jej zakupy i zastał nas w salonie. Od razu zmarszczył brwi i zaczął okazywać swoje niezadowolenie z mojej obecności. Dorota zabrała go do kuchni, ale usłyszałem, jak mężczyzna oburzonym głosem szepcze, że jestem “wieśniakiem”, który szuka bogatej dziewczyny. Powiedział, że nie raz widział mnie kręcącego się koło domu jego córki. Prawie oskarżył mnie o stalkerstwo.
Najbardziej zabolało mnie to, że dziewczyna we wszystkim zgadzała się z ojcem i mówiła, że po prostu pracowaliśmy razem na pół etatu w bibliotece uniwersyteckiej i tak się poznaliśmy. W rzeczywistości byliśmy w związku od dwóch miesięcy. Ja nie spieszyłem się, aby powiedzieć Dorocie, że jeśli moi rodzice nie mają domu na przedmieściach, nie oznacza to wcale, że pochodzę ze wsi. Mieszkamy niedaleko miasta, mamy piękny dwupiętrowy dom, a mój ojciec jest biznesmenem. Owszem, nie jeżdżę drogimi zagranicznymi samochodami i nie afiszuję się publicznie, że pochodzę z zamożnej rodziny, ale tak jest najlepiej. W ten sposób ludzie tacy jak Dorota i jej rodzina są eliminowani.
Nic dziwnego, że mama kazała mi nie mówić o bogactwie, bo nie na to ukochana osoba powinna patrzeć w pierwszej kolejności. A już na pewno, nie powinna się mnie wstydzić, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie wyglądam na bogatego.




