Moja mama płakała, a rodzice chłopaka tylko wzruszali ramionami, obiecywali pomoc przy dziecku, próbowali przekupić mnie mieszkaniem. Nie obchodziły mnie żadne perswazje. Poszłam do swojego pokoju i nie chciałam nikogo słuchać.. I wtedy usłyszałam rozmowę naszych rodziców

Moja córka urodziła się dzięki uporowi i determinacji mojej rodziny.

Wszystko potoczyło się jak w jakimś serialu. Zaczęłam spotykać się z pewnym chłopakiem jeszcze w szkole. Uczył się w równoległej klasie. Chodziliśmy razem na zajęcia sportowe, a później razem jeździliśmy na szkolne zawody. Z powodu ciągłego przebywania razem zakochaliśmy się w sobie. Robert był spokojny i miły. Niestety w drugiej klasie średniej szkoły zaszłam w ciążę. To była najgorsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić. Najtrudniej było powiedzieć o tym mamie. Moja przyjaciółka radziła mi aborcję. Poradziła się lekarza, który w zamian za pieniądze miał zrobić wszystko tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział. To było dla mnie jedyne wyjście. Poprosiłam mojego chłopaka o pieniądze. Ale on był temu przeciwny, a kiedy powiedziałam mu, że i tak to zrobię, zgodził się.

Niestety Robert powiedział o ciąży swoim rodzicom, a oni powiedzieli mojej matce. Pewnego dnia wróciłam do domu. Moi rodzice czekali na mnie. Zaczęli mnie namawiać, ale nie chciałam ich słuchać, chciałam pozbyć się dziecka wszelkimi możliwymi sposobami.

Moja mama płakała, a rodzice chłopaka tylko wzruszali ramionami, obiecywali pomoc przy dziecku, próbowali przekupić mnie mieszkaniem. Nie obchodziły mnie żadne perswazje. Poszłam do swojego pokoju i nie chciałam nikogo słuchać. I wtedy usłyszałam rozmowę naszych rodziców:

– Nie wiem, jak ją przekonać. Jeśli jednak się uprze, to przynajmniej musimy znaleźć dla niej dobrego lekarza. Znam jednego- powiedziała matka Roberta.

– Prawdopodobnie już śpi. Jutro wszystko jej powiemy.

Udawałam, że nic nie słyszę. Rano rodzice zaczęli pakować moje rzeczy. Powiedzieli, że pojedziemy do innego miasta, żeby w naszym nie rozniosły się plotki. Niczego nie podejrzewałam, wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy. Po drodze tata Roberta powiedział, że musimy zatrzymać się w wiosce, aby coś odebrać.

A potem wszystko było jak we śnie. Przywieziono mnie do domu za miastem i powiedziano, że od teraz będę tu mieszkać. Matka zabrała mi telefon. Rodzice mojego chłopaka byli emerytami, więc postanowili zostać tam ze mną. Nie mogłam wykonać żadnego ruchu bez ich wiedzy. Obserwowali mnie, aby upewnić się, że nic nie zrobię. Krzyczałam, prosząc, żeby mnie wypuścili, ale nikt mnie nie słyszał. Rodzice uspokajali mnie i prosili, żebym się nie denerwowała.

Tak przebiegała moja ciąża. To z domu za miastem pojechałam do porodu. Prawie urodziłam w drodze. Wciąż pamiętam moment, kiedy podano mi dziecko. Było całe czerwone. To była dziewczynka. Płakała żałośnie i wyciągała do mnie ręce. Wzięłam ją na ręce, a z moich oczu popłynęły łzy. Natychmiast zrobiło mi się wstyd. Jak mogłam nie chcieć, żeby ta dziewczynka się urodziła?

Ze szpitala wróciłam do domu. Robert poprosił mnie o rękę i zamieszkaliśmy z moimi rodzicami. Teraz, patrząc na moją córkę, dziękuję mojemu mężowi i naszym rodzicom za to, że nie pozwolili mi na aborcję. Uchronili mnie przed popełnieniem największego błędu w moim życiu. Żałowałabym tego do końca życia.

Teraz należę do grupy wolontariuszek, wspieram dziewczyny które wcześnie zaszły w ciążę i potrzebują pomocy. Swoim przykładem pokazuję, że każde dziecko ma prawo do życia. Nawet jeśli jeszcze się nie urodziło.

Niedawno dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży. To już drugi miesiąc. Robert bardzo się ucieszył na tę wiadomość. Zapytał, czy powinniśmy jeszcze raz zadzwonić do rodziców i powiedzieć im, żeby przygotowali domek.

Chyba nikt nigdy nie miał takiego wsparcia jak ja. Mam nadzieję, że tym razem będziemy mieli syna.

Rate article
Fajna Tajna
Moja mama płakała, a rodzice chłopaka tylko wzruszali ramionami, obiecywali pomoc przy dziecku, próbowali przekupić mnie mieszkaniem. Nie obchodziły mnie żadne perswazje. Poszłam do swojego pokoju i nie chciałam nikogo słuchać.. I wtedy usłyszałam rozmowę naszych rodziców