Nie mam nic dobrego do powiedzenia o mojej matce. Od dzieciństwa pamiętam ją jako okrutną kobietę z pasem w jednej ręce i butelką w drugiej. Nie można było oczekiwać od niej matczynej miłości i troski, a kiedy pokłóciła się z moim tatą, szybko wysyłała mnie do babci.
Wszyscy cierpieliśmy z powodu mojej matki. Byłem szczęśliwy dopiero wtedy, gdy ona i mój ojciec rozwiedli się. Matka wyprowadziła się od nas, a babcia tymczasowo zamieszkała z nami. Pomagała ojcu, opiekując się mną. Gotowała dla nas i zabierała mnie do szkoły. Ułatwiała mi naukę i uwielbiałem odrabiać z nią lekcje. Potem babcia częstowała mnie domowymi ciastami i pozwalała wychodzić z przyjaciółmi. Mój ojciec był też o wiele spokojniejszy i milszy bez mojej matki i czasami dawał mi kieszonkowe.
Jednak ten spokój nie trwał długo. Niecały rok po rozwodzie moja matka wyraziła chęć powrotu. Przysięgała, że się zmieniła, że pracuje i na początku wytrzymała, ale wkrótce znów zaczęła pić i tata wyrzucił ją z domu.
Moja babcia wróciła i znowu mieliśmy dobre dni. W tym czasie zostałem wysłany na karate, które bardzo lubiłem. Trener obiecał mi wiele wyjazdów i zawodów, a ja bardzo chciałam spróbować swoich sił w czymś takim i pojechać na obóz z dziećmi. Ojciec mnie wspierał, babcia jeszcze bardziej. Ale nasze życie wciąż było nie stabilne. Zdarzało się, że ojciec zostawał bez pracy, a my żyliśmy tylko z renty babci – wtedy musiałem opuszczać lekcje karate, bo nie byliśmy w stanie za nie zapłacić. Czasami sytuacja się poprawiała i tata zabierał mnie do parku rozrywki. A czasami przyprowadzał mamę do domu i wydawało się, że znów będą razem.
Ta niekończąca się historia ich rozstań została przerwana dopiero wtedy, gdy mój ojciec dowiedział się, że moja matka była już w nowym związku i wykorzystywała go, aby zdobyć dodatkowe pieniądze. Tacie zawsze było jej żal, uważał, że jest biedna i samotna.
Przez cały czas miał jeszcze nadzieję i liczył na odbudowanie dawnej relacji, ale babcia była innego zdania i długo z nim rozmawiała. Pewnego dnia opłaciło się, ojciec poznał inną kobietę. Po tym, jak ponownie się ożenił, w końcu poznaliśmy normalne życie. Moja macocha jest dobrą kobietą, chociaż nie jestem już dzieckiem i nie potrzebuję miłości mojej matki i nie mieszkam z rodzicami. Ale nadal miło jest wiedzieć, że mój ojciec nie ma już kontaktu z moją własną matką, że nie będzie go już oszukiwać, a ja nie będę cierpieć z powodu jej okrucieństwa i wyrachowania.
Przez cały ten czas tylko raz próbowała nawiązać ze mną kontakt, ale moje “nie chcę” przez telefon wystarczyło, by nigdy więcej do mnie nie zadzwoniła. Uważam , że tak jest dobrze. Jestem pewien, że cierpiałbym o wiele bardziej, gdyby kręciła się w pobliżu i nadal uczestniczyła w naszym życiu. Jest taką osobą, która odbiera wszystkim wokół siebie chęć do życia, a potem ich zostawia.




