Nasz syn, Andrzej, ma 40 lat i jest żonaty z Ireną od 10 lat. Polubiliśmy ją od razu, na pierwszy rzut oka była bardzo dobrze wychowaną i skromną dziewczyną. Jej rodzice również są miłymi ludźmi i tak się złożyło, że nasze dwie rodziny “połączyły się”. Zdecydowaliśmy, że nasza synowa i syn zamieszkają z nami, ponieważ nasza młodsza córka mieszkała u swoich teściów.
Chociaż nasze mieszkanie nie było zbyt duże, żyliśmy spokojnie i w zgodzie. Nawet gdy dochodziło do nieporozumień, znajdowaliśmy kompromis i staraliśmy się unikać kolejnych kłótni.
Kilka lat później moja synowa zaszła w ciążę. Teraz mieszkał z nami mały chłopiec, Robert. Pomagaliśmy synowej jak tylko mogliśmy, żeby miała czas dla siebie, mogła się zrelaksować, obejrzeć film. A my byliśmy z tego powodu szczęśliwi.
Później młodzi rodzice zaczęli dawać nam do zrozumienia, że w mieszkaniu robi się ciasno. Cieszyliśmy się, że dzieci planują kupić mieszkanie. Ale jak się okazało, myliliśmy się.
Kiedy spotkaliśmy się na kolacji, Irena i Andrzej zaczęli z nami rozmawiać i poprosili, abyśmy zostawili im mieszkanie i przenieśli się do domu na wsi. Mój mąż i ja nie czulibyśmy się z tym zbyt komfortowo. W domu na wsi nie było komfortowych warunków. Zgodziliśmy się to zrobić dla dobra naszego syna i wnuka.
Mój mąż i ja przeprowadziliśmy się do domu latem, ponieważ byliśmy przekonani, że zimą nasze dzieci zadzwonią do nas , i będziemy mogli z powrotem z nimi mieszkać. Ale jakieś dwa miesiące później w naszym mieszkaniu zaczęła mieszkać matka mojej synowej. Kiedy zadzwoniłam do syna i poprosiłam go o wyjaśnienie, co się dzieje, powiedział, że oboje chodzimy do pracy i potrzebujemy kogoś do opieki nad dzieckiem.
Byłam tym oburzona. Byłam bardzo zła na syna i synową, czy my nigdy im nie pomagaliśmy? Mój mąż nie mógł tego znieść, spakował swoje rzeczy, aby jak najszybciej wrócić do SWOJEGO mieszkania. Nie chciałam żadnych skandali, ale zgadzałam się z mężem, zwłaszcza że to było nasze mieszkanie i chciałam jak najszybciej do niego wrócić.




