Oboje z mężem pracowaliśmy. Jednak jego pensja była znacznie wyższa niż moja. Z własnych pieniędzy kupowałam artykuły spożywcze i opłacałam media. W międzyczasie Jan oszczędzał pieniądze. W ten sposób udało nam się zaoszczędzić na własny dom. Później wzięliśmy samochód na kredyt. W między czasie dorobiliśmy się dwójki dzieci.
Wszystko było w porządku. Ale pewnego dnia otrzymaliśmy straszną wiadomość – firma mojego męża zbankrutowała. Miało to negatywny wpływ na Jana, który zaczął pić. Wszystkie nasze oszczędności szybko się skończyły. Kłóciliśmy się prawie codziennie, bo nie mieliśmy jak żyć. Oczywiście to, co zarabiałam, nie wystarczało na utrzymanie rodziny.
Tymczasem mój mąż nie miał motywacji. Całymi dniami leżał na łóżku. Próbowałam go zachęcić, ale na próżno. Jan powtarzał, że ludzie tacy jak on nie mają już pracy.
Ale musieliśmy wyjść z tej trudnej sytuacji. Nawet sobie nie wyobrażasz, co wymyślił mój mąż. Chciał, żebym wyjechała do pracy za granicę.
Bardzo mnie to złościło. On, dorosły mężczyzna, leżał na kanapie i oglądał telewizję, podczas gdy ja musiałam zostawić dzieci, pracę i wyjechać daleko stąd.
Nie spodziewałam się usłyszeć od Jana takich słów. Całe życie żyłem daleko od świata, jak za kamiennym murem. W domu rozwiązywałam tylko niektóre sprawy domowe.
Nie siedziałam mężowi na karku. Zarabiałam własne pieniądze. Dlatego teraz, kiedy on jest w depresji, ja muszę zarabiać na całą rodzinę, bo mąż nie może się pozbierać. Jego obowiązkiem jest utrzymanie rodziny.
A ja nie chcę zostawiać moich dzieci. Co więcej, mam dwie córki, które potrzebują mojej uwagi i opieki. Ich również nie mogę powierzyć mężczyźnie. Jeśli odejdę, a on znów zacznie pić, kto zajmie się dziećmi?
Wtedy zaproponowałam mężowi, żebyśmy razem poszli do pracy i zostawili dzieci z moją matką. Ale Jan kategorycznie odmówił. Teraz ta sytuacja po prostu nie pozwala mi żyć w spokoju. Każdego dnia jest mi coraz trudniej radzić sobie ze wszystkim samej. A mój mąż nie chce mnie słuchać. Po prostu siedzi nad butelką i nawet nie myśli, że naprawdę potrzebujemy jego męskiego ramienia i wsparcia.




