Mój mąż i ja mamy w rodzinie 3 dodatkowe mieszkania, ale mieszkamy na wynajętym.

Jestem tak przyzwyczajona do różnych dziwactw , że nic mnie już nie zaskoczy. Opowiem Wam, co nam się przytrafiło: mój mąż i ja mamy cztery mieszkania, ale mieszkamy w wynajętym mieszkaniu.

Rodzice mojego męża mają własne mieszkanie, a poza tym jeszcze dwa mieszkania w różnych częściach naszego miasta, wynajmują je i mówią nam, że zarobili na to sami, więc chcą, abyśmy osiągnęli sami to samo. Ale wtedy czasy były inne, mieszkania zapewniało państwo, a jeśli byłeś pracownikiem fabryki, to też mogłeś dostać mieszkanie. Teraz czasy się zmieniły i trudno jest wynajmować mieszkanie i  jednocześnie oszczędzać na własne, nawet jeśli pracuje się na dwóch etatach. Moi rodzice tak samo. Kiedy zmarła moja babcia, mieszkanie zostało przepisane na mnie, ale ponieważ miałem wtedy mniej niż osiemnaście lat, moi rodzice postanowili je wynająć. Kiedy dorosłam i chciałam zamieszkać we własnym mieszkaniu, które zapisała mi babcia, moim rodzicom się to nie spodobało, ponieważ z tego tytułu co miesiąc otrzymują dużo pieniędzy i nie chcą, żebym tam mieszkała.

Mój mąż i ja wynajmujemy mieszkanie od ponad dwóch lat. Mieszkanie nie jest złe, to kawalerka i jest wystarczające dla mnie i mojego męża, tylko że pochłania wszystkie nasze pieniądze. Czasami nie starcza nam nawet na jedzenie. Niedługo urodzę dziecko i przejdę na urlop macierzyński. Mój mąż pracuje na dwa etaty i ledwo wiążemy koniec z końcem.

Jestem bardzo oburzona tym, że moja mama co tydzień obnosi się z nową sukienką i planuje, gdzie pojadą z tatą na wakacje. A ja jestem w ciąży i nie mam nawet pieniędzy na owoce. Do tego dochodzą jej ciągłe wyrzuty, że czas się usamodzielnić finansowo. Chce też, żebym dawała jej pieniądze, bo prawie co miesiąc chcą zwiedzać nowy kraj.

Oczywiście bardzo razi mnie to, że moi rodzice nie dbają o nas i nasze życie. Mają wszystko, czego chcą, żyją trzy razy lepiej niż my, a nie potrafią nawet pomóc swoim dzieciom stanąć na nogi. Doskonale rozumiem, że nie muszą nas utrzymywać , ale mieszkanie to chyba mogli by mi oddać?

Jestem pewna, że swoje dzieci będę traktować inaczej, dam im wszystko, bez względu na wiek – zawsze będę im pomagać.

Nasi przyjaciele bardzo nas wspierają, mówiąc, że pewnego dnia będziemy bogaci, ponieważ odziedziczymy wiele nieruchomości. Szczerze mówiąc, czuję do nich taką niechęć, że nie chcę od nich już nic. Nie obchodzi mnie to, niech zabiorą cały swój majątek na tamten świat. To nie ma już  znaczenia!

Rate article
Fajna Tajna
Mój mąż i ja mamy w rodzinie 3 dodatkowe mieszkania, ale mieszkamy na wynajętym.