Moja matka martwi się o moje życie osobiste od dobrych dziesięciu lat. Prawdopodobnie od pojawienia się mojej pierwszej dziewczyny. Miałem wtedy zaledwie siedemnaście lat, nie było mowy o żadnej przyszłości, a ona już chciała poznać Annę i dowiedzieć się o niej wszystkiego z wyprzedzeniem, aż po grupę krwi i zawód jej rodziców.
Matka nigdy nie przepadała za moimi koleżankami. Mimo to uważała się za jedyną wartościową kobietę w moim życiu. Jest najlepszą kucharką, najlepszą sprzątaczką, najlepszą osobą, która mnie zna i żadna inna dziewczyna nie może osiągnąć tego samego poziomu. Po części się z tym zgadzam, ponieważ moja matka jest dla mnie bardzo ważną osobą, ale nie mogę powiedzieć, że mniej cenię moje dziewczyny.
Czasami, gdy byłem w związku, okłamywałem mamę, że jestem sam, żeby nie pytała o moje dziewczyny. Myślałem, że będzie w porządku powiedzieć jej tylko wtedy, gdy zdecyduję się na ślub. Tak właśnie zrobiłem z Weroniką. Ponieważ spotykaliśmy się od półtora roku, zamieszkaliśmy razem jeszcze przed ślubem, a ona bardzo chciała mieć dziecko przed trzydziestką, więc musieliśmy się spieszyć.
Weronika była starsza ode mnie o pięć lat i martwiła się tym, ale to nie był dla mnie problem. Co z tego, że była starsza? Co z tego?
Ale moja matka tak nie uważała. Teatralnie ściskała się za serce, gdy poznała Weronikę i nazywała ją “przyszłą staruszką”. Jej zdaniem to mężczyzna powinien być starszy i to w granicach rozsądku. Do dziś protestuje przeciwko Weronice i próbuje się ze mną kłócić na wszelkie możliwe sposoby z tego powodu. Tylko mój ojciec ją powstrzymuje, przypominając jej, że to moje życie i moje szczęście. Ale jak można nie kłócić się z taką kobietą? Nigdy nie zaakceptuje lepszej synowej od siebie, gorszej zresztą też. Więc czego ona oczekuje? Że przez całe życie będę maminsynkiem i będę się umawiał z kim ona zechce?
Dokonała już wyboru, poślubiając mojego ojca, a moje życie dotyczy jej tylko częściowo. Bez względu na to, jak bardzo obraża mnie i Weronikę, nie odwołamy ślubu, nie zmienimy zdania na temat posiadania dziecka i wspólnego życia. Myśląc o przyszłości, wolę pokłócić się z matką niż stracić dziewczynę.




