Kiedy przeprowadziłam się do miasta na studia, spotkałam się z kpinami ze strony koleżanek z klasy, choć nie mieli złych intencji. Powodem wyśmiewania było to, że nie wiedziałam, jak nanosić makijaż, co postrzegali jako oznakę zacofania. W rezultacie trudno mi było nawiązywać znajomości, a ci, którzy się do mnie zbliżali, byli zainteresowani tylko oszukiwaniem mnie lub namawiania mnie do pisania prac semestralnych. Naprawdę nie chciałam być czarną owcą, więc zgadzałam się im pomóc.
Sytuacja zmieniła się jednak, gdy odkryłam, że niektórzy studenci zarabiali na sprzedaży moich prac semestralnych jako własnych. Postanowiłam więc wycenić swoją pracę, gdy otrzymywałam takie prośby. Nagle moi koledzy z klasy przestali się śmiać i chociaż niektórych nie było stać na moje usługi, inni byli w stanie znaleźć pieniądze, które stały się dla mnie źródłem dochodu.
Aby się dopasować i nie być szarą myszką, postanowiłam studiować kosmetologię i nauczyć się z niej korzystać. Pewnego dnia przyszłam na zajęcia w nowej sukience,w makijażu i z zadbanymi brwiami, a przemiana była tak diametralna, że nikt mnie nie poznał. Ku mojemu zaskoczeniu, koledzy zaczęli zwracać na mnie uwagę, a zwłaszcza Łukasz, który wytrwale się o mnie starał, aż zaczęliśmy się spotykać, a później pobraliśmy się.
Łukasz twierdził, że zauważył mnie od samego początku i był fanem naturalnego piękna. Ufając mu, przestałam używać makijażu. Z czasem jednak zaczęłam zauważać w nim zmiany. Nasze szczere rozmowy stały się rzadsze, zaczął spędzać więcej czasu w pracy i przy telefonie, ukrywając otrzymywane wiadomości.
Pewnej nocy, kiedy spał spokojnie, otrzymał wiadomość od jakiejś Kasi na swoim telefonie, wyrażającą jej radość z zobaczenia go rano. Zaciekawiona, przeczytałam wiadomość i mój świat się zawalił.
“Łukasz, tak dobrze się z tobą bawiłam. Kiedy znów się spotkamy? Powiedz swojej szarej myszce jakieś kłamstwo i przyjdź do mnie jutro, dobrze? Twoja Kasia.”
Spędziłam całą noc płacząc i zastanawiając się nad kolejnym ruchem. Rano udawałam, że śpię, gdy mój mąż szykował się do wyjścia, i nie obudził mnie. Zamiast tego wyszedł bez słowa, a ja wtedy postanowiłam pójść za nim.
Pomyślałam, że w ten sposób poznam Kasię, dziewczynę mojego męża, która okazała się nie zwyczajną dziewczyną a przesadnie wymalowaną pięknością. Zawołałam męża po imieniu, a on odwrócił się, zastygając w miejscu. Łukasz zaczął usprawiedliwiać swój romans, mówiąc, że mężczyżni chodzą z pięknościami, a żenią się z szarymi myszkami, takimi jak ja. Tak jest o wiele bezpieczniej i spokojniej. Po tym jak to powiedział, wróciłam do domu, spakowałam swoje rzeczy i wyjechałam do rodziców do innego miasta. Wciąż zastanawiam się, co robić dalej?





