Kiedy zobaczyliśmy Roberta , pielęgniarka i ja nie mogliśmy przestać się śmiać. Tylko pacjęt, którego mocno trzymałam za ramiona, wcale się nie śmiał.

Tego dnia do naszego szpitala przywieziono wielu rannych. Pracowaliśmy bez wytchnienia, wiedząc, że ich życie zależy od nas. Kiedy wieczorem skończyliśmy, Robert i ja napiliśmy się herbaty i poszliśmy odpocząć. Przed nami była jeszcze cała noc i mieliśmy nadzieję, że wszystko się uspokoi. Dochodziła pierwsza w nocy, więc jeszcze raz obszedłem oddziały, sprawdziłem, czy wszystko jest w porządku i udałem się do swojego gabinetu w nadziei, że uda mi się zasnąć.

Dochodziła trzecia, kiedy przyprowadzono do nas mężczyznę, który ledwo trzymał się na nogach. Był w stanie silnego upojenia alkoholowego i zachowywał się w bardzo bezczelny sposób: próbował przeszkadzać dyżurującej pielęgniarce i głośno krzyczał. Nie zwracał uwagi na nasze uwagi, wręcz przeciwnie, zachowywał się jeszcze bardziej bezczelnie.

Pacjent skarżył się na ostry ból w prawym boku. Gołym okiem było widać, że ten człowiek palił od dłuższego czasu i w ogóle nie dbał o swoje zdrowie . Zachowywał się tak, jakbyśmy byli jego kumplami i pili z nim całą noc.

Ledwo mogliśmy sobie z nim poradzić. Dawno nie mieliśmy tak niegrzecznego pacjenta. Poprosiłam dyżurną pielęgniarkę, by zadzwoniła po Roberta, a sam z trudem trzymałem mężczyznę. Tymczasem on uparcie próbował wyrwać mi się z rąk.

Pomimo surowego wyglądu, Robert był bardzo miłym człowiekiem. Większość swojego życia poświęcił medycynie. I uratował tak wielu ludzi! Wszyscy traktowali go z szacunkiem i zawsze szukali u niego rady. Robert spał w swoim gabinecie od dłuższego czasu. Obudziło go dopiero pukanie pielęgniarki.

Wygląda na to, że spał tak mocno, że nawet nie zapalając światła, założył stetoskop na szyję i zszedł do recepcji, gdzie czekałem na niego ja i nasz nocny “pacjent”.

Kiedy Robert pojawił się na izbie przyjęć, pielęgniarka i ja nie mogliśmy przestać się śmiać. Ale mężczyzna, którego mocno trzymałem za ramiona, wcale się nie śmiał. Nawet nie próbował się wyrwać, wydawało się jakby go coś przeraziło.

Robert wyglądał na tak zmęczonego, że zasnął w ubraniu, które miał na sobie przez cały dzień. Stał przed nami w fartuchu zachlapanym krwią. Wydawało się, że nasz pacjent otrzeźwiał i nagle zapomniał o bólu. Natychmiast zaczął zachowywać się w bardzo powściągliwy sposób.

– Co się stało? Co cię trapi?” Robert powiedział do mężczyzny zaspanym głosem.
– “Ja… nic mi nie jest. Nic mi nie przeszkadza. Przepraszam…”, pacjent wyrwał mi się i natychmiast wybiegł z izby przyjęć.
– Po co mnie budziłeś? Przecież beze mnie sobie dobrze radzisz!” Robert odwrócił się do nas, patrząc na nas ze zdziwieniem.

Ale ja i pielęgniarka śmieliśmy się tak mocno, że łzy napłynęły nam do oczu.

Zamiast stetoskopu nasz lekarz miał na szyi zwykłą ładowarkę od swojego starego telefonu.

Rate article
Fajna Tajna
Kiedy zobaczyliśmy Roberta , pielęgniarka i ja nie mogliśmy przestać się śmiać. Tylko pacjęt, którego mocno trzymałam za ramiona, wcale się nie śmiał.