W tamtym czasie byłam mężatką od czterech lat. Wszyscy moi przyjaciele zazdrościli mi, ponieważ mój mąż naprawdę mnie kochał i był romantykiem. Co tydzień coś mi dawał, w domu zawsze były kwiaty, uwielbiał mnie długo przytulać i spędzać ze mną czas. A potem to się stało i zdałam sobie sprawę, że moja miłość do męża nie była prawdziwa.
W zeszłym roku po raz pierwszy pojechałam sama nad morze. Mieliśmy jechać razem, ale mój mąż miał jakieś pilne sprawy związane z pracą i było już za późno na odwołanie. Wtedy wydarzyło się coś, co wywróciło moje postrzeganie miłości do góry nogami.
- Kiedy moje przyjaciółki dowiedziały się, że jadę sama, postanowiły do mnie dołączyć. Było nas w sumie trzy i na plaży spotkałyśmy mężczyznę, który aktywnie nam się narzucał. Nie traktowałyśmy go zbyt poważnie, ale to normalne, że mężatki żartują i flirtują.
Ten mężczyzna nie pozwalał sobie na nic przesadnego i był przyzwoity, więc kiedy poprosił mnie o spacer nad morzem następnego wieczoru, zgodziłam się bez wahania. Długo rozmawialiśmy i to wywróciło coś we mnie do góry nogami. Nie było między nami nic intymnego, poza lekkimi dotknięciami dłoni i uśmiechami.
Przez cały tydzień spacerowaliśmy wieczorem wzdłuż plaży i nie pozwalaliśmy sobie na nic innego. Dopiero ostatniego wieczoru pocałował mnie, a ja nie mogłam dłużej powstrzymywać swojej natury i odpowiedziałam mu.
Następnego ranka wracałam do domu, ale czułam, że idę w złym kierunku. Moja dusza pozostała z tym mężczyzną . Jedyną rzeczą, o której mogłam myśleć, był ten pocałunek. Byłam zakochana, ale nie w moim mężu.
Kiedy wróciłam, mój mąż zaczął mnie przytulać i całować, ale było to dla mnie obrzydliwe. Wymyśliłam coś o zmęczeniu i zostawił mnie. Jednak z czasem mój związek z mężem zaczął się rozpadać.
Kiedy patrzyłam na mojego męża, chciałam zobaczyć kogoś innego . Odrzuciłam wszystkie te myśli, ponieważ moja miłość była daleko, a ja miałam męża. I czy naprawdę można było nazwać to miłością, a nie pasją, której nie spełniałam?
Ponad rok po tych wydarzeniach odnaleźliśmy się w mediach społecznościowych. Czasami odwiedzamy swoje strony, ale nie piszemy. Codziennie go wspominam, choć czuję, że nadal coś czuję do niego. Co ja mam z tym wszystkim zrobić?




