Zaczęłam spotykać się z moim mężem na czwartym roku studiów. Później on mi się oświadczył, zaszłam z nim w ciążę, a potem, z grubsza rzecz biorąc, zostałam wyrzucona na ulicę. Ale zacznę moją historię od samego początku.
Poznałam Michała w Sylwestra. Moja przyjaciółka przekonała mnie, żebym nie jechała do domu i zaprosiła mnie na imprezę do siebie. Tak poznałam Michała.
Spotykaliśmy się przez rok, zanim poprosił mnie o rękę. Bardzo go kochałam, więc się zgodziłam. Zaczęliśmy mieszkać w wynajętym mieszkaniu. Michał dorastał w rozbitej rodzinie, wychowywany był tylko przez matkę, z którą utrzymywaliśmy kontakt i często ją odwiedzaliśmy, a ona nas.
Jak już wiemy, relacje między teściową a synową są zazwyczaj nieco napięte. Tak było i tutaj. Ciągle robiła mi wyrzuty, że źle gotuję, źle piorę i nie prasuję koszul jej syna. Starałam się robić to wszystko za niego, nawet czyściłam mu buty każdego ranka, ale ona wciąż mówiła, że jej syn chodzi do pracy źle ubrany.
Ale potem wydarzyła się katastrofa, dowiedzieliśmy się, że moja teściowa jest bardzo chora. Stało się to tuż przed Sylwestrem. Chcieliśmy iść do znajomych świętować, ale nasze plany zostały odwołane. Teściowa kazała synowi przyjechać do niej, a ja czekałam na niego w domu.
W ten sposób spędziłam Sylwestra sama. Michał ani razu do mnie nie zadzwonił, nie zapytał, co u mnie, chociaż wiedział, że jestem w ciąży. Kiedy zadzwoniłam do męża, nawet nie zapytał, czy wszystko u mnie w porządku, powiedział mi, że zostaje z matką, a jeśli chcę, mogę się do niego wprowadzić. Jak mogłabym żyć bez męża? Oczywiście zgodziłam się na to.
Kiedy powiedzieliśmy teściowej, że spodziewamy się dziecka, nie chciała się z tym pogodzić. Powiedziała, że nie chce wnuków. Mój mąż postanowił ją wesprzeć. Byłam zdezorientowana tą sytuacją, ale zdecydowałam, że urodzę.
Kiedy byłam już w szóstym miesiącu ciąży, mąż powiedział mi, że nie chce tego dziecka. Zostałam praktycznie wyrzucona na ulicę. W tym czasie skończyłam już studia, ale nie znalazłam jeszcze pracy , wcześniej cały swój wolny czas poświęcałam opiece nad mężem.
Zadzwoniłam do mamy, która kazała mi natychmiast złożyć pozew o rozwód i jak najszybciej wrócić do domu. Tylko dzięki mamie nie zrobiłam nic głupiego i jestem jej z to dozgonnie wdzięczna. Wróciłam do rodzinnego miasta, urodziłam syna i dostałam tam pracę. Mój były mąż płacił alimenty, ale nie chciał kontaktować się z synem, nawet nie chciał go zobaczyć.
Dwa lata później poznałam wspaniałego mężczyznę. Chodziliśmy ze sobą i wkrótce się pobraliśmy. Trzy lata później otrzymałam telefon z nieznanego numeru. Byłam zaskoczona, gdy rozpoznałam głos teściowej. Zaczęła wypytywać o wnuka, pytała co u nas i czy planuję powrót do miasta.
Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Wtedy usłyszałam płacz. Teściowa powiedziała mi, że Michał ożenił się po raz drugi i teraz z żoną mieszka w jej domu. Jej synowa jest ogólnie leniwa, nie pomaga w niczym w domu, nie umie gotować i ogólnie ją zaniedbuje.
Błagała mnie, żebym wróciła, mówiąc, że nigdy nie spotkała tak miłej i troskliwej dziewczyny jak ja. Ale wiesz, kiedy przypomniałam sobie, jak zostałam wyrzucona na ulicę w ciąży, żadne z jej słów w ogóle mnie nie poruszyło. Spokojnie powiedziałam jej, że zaczęłam nowe życie i jestem szczęśliwa. Powiedziałam jej, że jeśli chce, może przyjechać i odwiedzić swojego wnuka. Nie żywię do nikogo urazy, ale nie chcę utrzymywać żadnych kontaktów z moimi byłymi “krewnymi” i nie będę.




