Jestem mężatką od sześciu lat. Doszliśmy wraz z mężem do wniosku, że potrzebujemy własnego mieszkania i zamierzaliśmy je kupić.

– Moja siostra żyje w małżeństwie, któremu grozi rozwód – mówi Irena.

Mają wspaniałe dzieci, a ich związek jako pary, był dobry. Konflikt rozpoczął się od sporządzenia intercyzy, bo siostra nie zarabiała pieniędzy.

Siostra Ireny, Wanda jest mężatką od sześciu lat. Swoją młodość i życie po ukończeniu studiów poświęciła dzieciom i rodzinie, a z wypłat zasiłków macierzyńskich nie sposób odłożyć pieniędzy na przyszły zakup. Szwagier pracował, utrzymywał rodzinę, podobnie jak w przypadku większości rodzin.

Mieszkali w mieszkaniu krewnych, nie płacili za wynajem i tylko dlatego szwagier miał możliwość odkładania określonej kwoty co miesiąc. Mieszkali tam przez sześć lat, do czasu, gdy zaistniała konieczność opuszczenia mieszkania. Postanowili więc kupić takie, na które mieli wystarczająco pieniędzy.

Wszyscy byli szczęśliwi. Przeglądali oferty mieszkań, planowali remont, rozważali infrastrukturę w pobliżu domu, aby wszystkim w rodzinie było wygodnie. Wszystko to dodawało skrzydeł, ponieważ ustalono już datę zakupu. Marzenia i plany na przyszłość zniknęły, gdy szwagier przyniósł do podpisania umowę, w której mieszkanie i wszystkie prawa należą się tylko jemu. Spowodowało to zaskoczenie, bo wcześniej nie było nawet takiej rozmowy.

Mężczyzna skomentował to tym, że nie było wkładu finansowego ze strony mojej siostry.

Szwagier nawet nie chciał słyszeć o innym rozwiązaniu tej sprawy. „Nie dołożyłaś pieniędzy do kupna mieszkania i chcesz mieć do niego prawa? Dziwne! Pracowałem przez sześć lat, a ty nic nie zrobiłaś. Wszystkie swoje „pieniądze”, które dawało ci państwo, wydawałaś na swoje kaprysy. I nadal masz sumienie mówić, że jest to nasze wspólne mieszkanie? Wybacz, ale nie będziesz miała nic wspólnego z kupnem i aktem własności”.

Pytanie brzmi: dlaczego mężczyźni podejmują podobne decyzje i czy mają prawo tak robić?

– Najpierw jesteśmy parą, potem mężem i żoną, potem rodziną. Wychowywałam nasze dzieci, poświęciłam się temu i była to nasza wspólna decyzja. Dałam swój czas, miłość i przytulną atmosferę naszym dzieciom, kiedy Ty zarabiałeś pieniądze na naszą rodzinę.

– Gdybyśmy mieli gospodynię domową, zrobiłaby to samo, co robiłaś ty, być może nawet lepiej. Nie przesadzaj. Wszystkie moje dochody zapewniały Ci komfort i wyżywienie. Może mam Ci jeszcze dziękować za to, że nie pracujesz?

Wyjście z sytuacji zawsze istnieje. Wszystko zależy od tego, co wybierze Wanda. Pierwszą opcją jest to, że kobieta przymknie oczy, zgodzi się z mężem, zgodzi się na intercyzę, ale będzie trzymała w sobie urazę. W końcu jak zapomnieć takie słowa? Druga opcja to oczywiście rozwód, bez umowy, każdy w swoim domu od rodziców, a rana na całe życie nie zostanie tylko w sercu Wandy, ale także ich dzieci.

Co powinna zrobić?

Rate article
Fajna Tajna
Jestem mężatką od sześciu lat. Doszliśmy wraz z mężem do wniosku, że potrzebujemy własnego mieszkania i zamierzaliśmy je kupić.