Marek budował dom i był szczęśliwy. Na obrzeżach miasta kupili kawałek ziemi, gdzie postanowili zbudować swój przytulny dom. On i jego żona marzą o szczęśliwej, dużej rodzinie. Ich syn Piotr dorasta. Pomaga tacie we wszystkim i jest prawdziwą dumą swojego ojca. Nie mogą się doczekać, kiedy w końcu wprowadzą się do nowego domu. Budowali dom przez trzy lata i w końcu się mogli wprowadzić. Wszystko, co mogą zrobić, to cieszyć się i żyć. Ale ich syn nagle zachorował. Myśleli, że to zwykłe przeziębienie, ale tak nie było. To była nieuleczalna choroba. Gdziekolwiek poszli, wszyscy tylko wzruszali ramionami.
Kilka miesięcy później ich syn zmarł. Żona Marka schudła i przestała chodzić. Lekarze wzruszali ramionami i mówili, że to z powodu nerwów i zmartwień. Nie była w stanie poradzić sobie z emocjonalnym bólem i chorobą. Trzy lata później zmarła. Marek został sam. Na początku nie było mu łatwo. Duży, przestronny dom, a on nie miał wsparcia, był sam, jak samotny kołek w polu. Dobrze, że przynajmniej praca go rozpraszała. Utrata najbliższych osób była dla niego trudna. Ale czas leczy rany. Przez cztery lata mężczyzna chodził, jakby był w transie.
Pewnego dnia zauważył w domu sąsiada kobietę, której nigdy wcześniej nie widział. Zenon powiedział mu, że Sabina wynajmuje od niego pokój. Mają duży dom i mieszkająw nim tylko z jego żoną. A tak przynajmniej mają dodatkowy dochód. Okazało się, że Marek i Sabina pracowali razem, więc codziennie rano chodzili razem do pracy. Na początku tylko się witali i prawie ze sobą nie rozmawiali. Ale potem zaczęli rozmawiać. Sabina powiedziała mu, co skłoniło ją do wynajęcia pokoju.
Jej syn się ożenił. Kiedy odbył się ślub, jego żona była już w ciąży. Sabina ma dwupokojowe mieszkanie. Kiedy pojawi się dziecko, wszystkim będzie za ciasno. Nie dogadywała się dobrze ze swoją synową. Aby uniknąć kłótni, postanowiła wynająć pokój. Dzieci poradzą sobie bez niej. W ten sposób problem mieszkaniowy został rozwiązany. Teraz relacje z synową nieco się poprawiły. Marek opowiedział o swoim życiu z tymi, których już z nim nie ma.
Potem Marek poprosił Sabinę, żeby się do niego wprowadziła. Są sami, dobrze im razem, nie ma potrzeby się rozdzielać. A że bardzo lubiL Sabinę, więc Marek poprosił ją o rękę. W ten sposób założyli rodzinę. Syn Sabiny okazał się dobrym człowiekiem. Nie unikał żadnej pracy, był miły i uprzejmy. Kiedy Sabina zaczęła mieszkać z Markiem, syn zaproponował, że zrobi remont. Malowanie i tapetowanie.
Z czasem ich życie osobiste ustabilizowało się. Mężczyzna przelał całą swoją miłość na syna Sabiny. W święta syn często przyjeżdżał do nich z żoną i wnuczką. Wtedy dom ożywał. Pewnego razu odwiedziła Marka siostra jego zmarłej żony. Zaczęła mówić, że Marek nie ma nikogo oprócz niej i jej syna. Marek powinien więc spisać testament na ich rzecz. W przeciwnym razie dom trafi do obcych ludzi. I spojrzała na Sabinę.
Marek był bardzo oburzony. Powiedział, że testament został już sporządzony na syna Sabiny. Nie chcę mieć z wami nic wspólnego. Kiedy przechodziłę przez trudny czas, nikogo z was nie było przy mnie, a teraz po prostu chcesz “daj mi dom”. Następnego dnia poszedł i wykreślił z testamentu rodzinę byłej żony na rzecz syna Sabiny. Nie chciał aby ludzie tacy jak siostra jego zmarłej żony, kiedykolwiek stali mu jeszcze na drodze.




