Niedawno odwiedziła nas moja siostra Maria. Byłam bardzo szczęśliwa, że ją widzę, ponieważ nie widziałyśmy się przez długi czas. Odkąd wyszłam za mąż i przeprowadziłem do Krakowa. Od tamtej pory nie byłam do domu, rozmawiałyśmy z siostrą tylko przez telefon. I to rzadko, bo każda z nas ma swoje własne zmartwienia i życie.
Mariia postanowiła pójść na uniwersytet. Przyjechała więc złożyć dokumenty i rozejrzeć się. W tym roku skończyliśmy z mężem remont naszego dwupokojowego mieszkania i kupiliśmy meble. Planowaliśmy kupić jeszcze wiele rzeczy, ale nie spieszyliśmy się – przed nami było jeszcze całe życie.
Ale Maria już od progu zaczęła krytykować mnie i mojego męża. Nasze meble nie są zbyt nowoczesne, a kolor ścian jest przestarzały. Staraliśmy się ignorować jej słowa. Przyjechała do nas na kilka dni, więc nie byliśmy szczególnie zainteresowani opinią Marii .
Nasza cierpliwość ma jednak granice. Siostra stwierdziła, że nasza łazienka jest niewygodna, a umywalka znajduje się zbyt nisko. Co najgorsze, wzięła łyk kawy i zaczęła kichać. Rozpryski kawy latały po całym domu i poplamiły naszą nową białą ścianę i stół.
Mój mąż próbował się opanować, ale ja nie mogłam. Powiedziałam mu, że Maria zostanie u nas tylko kilka dni, tak jak planowała, i że, odjedzie następnym pociągiem do domu.
Maria zaniemówiła. Może to było niegrzeczne z mojej strony, ale nie pozwolę nikomu obrażać się w moim domu. Mój mąż i ja włożyliśmy tyle wysiłku w remont, nie wspominając o pieniądzach. A ona zachowuje się, jakby była ekspertem w tej dziedzinie. Jak chce niech poskarży się mamie i tacie. Szybko nauczą ją, jak się należy zachowywać.




