Kilka razy pytałem wszystkich, czy mogliby przyjść świętować ze mną Nowy Rok. Kiedyś rodzinną tradycją było świętowanie z całą rodziną, ale teraz dzieci są już dorosłe, myślą o dzieciach lub swoich partnerach. Na początku wszyscy obiecali, że przyjdą, ale dwa tygodnie przed świętami zaczęli rezygnować. Moja najstarsza córka powiedziała, że jej mąż zrobił jej i dzieciom prezent i wyjeżdżają do ośrodka narciarskiego, więc nie mogą przyjechać; moja średnia córka była w podróży poślubnej; a mój najmłodszy pilnie leciał do Berlina do pracy. I to wszystko, zostałem sam.
Nie chciałem być sam podczas świąt. Sąsiadka z drugiego piętra podpowiedziała mi, gdzie mogę kupić bilet na wczasy lub wycieczkę w tym okresie . Pojechałem , na coś w rodzaju tygodniowej wycieczki. Podróżowało ze mną wiele par i osób samotnych, i tak poznałem Kasię . Miała sześćdziesiąt dwa lata i, podobnie jak ja, była singielką i zdecydowała się na podróż, ponieważ nie chciała być sama podczas świąt.
Zauważyłem, że wielu turystów to pary, albo tworzyli pary zaprzyjaźniając się, więc Kasia i ja stworzyliśmy parę, odwiedzając razem muzea i wybierając jedzenie na kolację. Razem poszliśmy na spacer wokół hotelu bez przewodnika i dużo rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy o naszych dzieciach i naszym życiu, o braku radości i troskach dnia codziennego.
– A może, do diabła z tą samotnością? “Wyjdziesz za mnie?” zapytałem, zamierzając obrucić to żart, jeśli Kasia mnie nie poprze.
– “Oczywiście, że tak – odpowiedziała.
Bałem się, że zmieni zdanie po powrocie do domu, ale nic takiego się nie stało. Mieszkaliśmy w różnych miastach, a ja chciałem przeprowadzić się do niej po ślubie. Sprzedam mieszkanie i będziemy mogli wygodnie żyć. Znów będziemy podróżować jako małżeństwo.
Do ostatniej chwili nie mówiłem o tym dzieciom, postanowiłem zrobić im niespodziankę po wakacjach, kiedy część moich rzeczy została już wysłana do Kasi, a ja znalazłem dobrego pośrednika.
– Nie możesz tego zrobić!” – powiedział mój syn.
– “Jakie małżeństwo, jaka przeprowadzka?” Najstarsza córka również była temu przeciwna. – Tato, jesteś za stary, żeby się zakochać. I chcesz sprzedać mieszkanie. A co z pieniędzmi za nie, mamy dwójkę dzieci, przydałoby się trochę pieniędzy.
Nagle przypomnieli sobie o mnie i moim mieszkaniu.
– “Masz pieniądze na wyjazdy w góry, więc będziesz miał pieniądze dla dzieci” – powiedziałem. “Nie dzieli mojego majątku, póki żyję i mam się dobrze. Inne dzieci byłyby szczęśliwe z powodu szczęścia ojca…
– “Jesteśmy szczęśliwi”, mamrotała niepewnie córka, a jej nowy mąż nie odzywał się, “ale to takie dziwne i nagłe.
– Co w tym takiego dziwnego? Wszyscy jesteście rodzinami, ja też chcę się kimś opiekować i otrzymywać opiekę w zamian. I nie chcę być zupełnie sam podczas świąt. Wszyscy wyjechaliście, a ja miałem tu siedzieć i się nudzić? Już nie będę.
Moje dzieci długo mnie przekonywały. Nie chodziło o to, że nie chciały mnie puścić, ale o moje mieszkanie. Mieli nadzieję sprzedać je po mojej śmierci i podzielić się nim, ale zdecydowałem, że sam wydam pieniądze, zamiast im je darować. W ten sposób zachowują się dorosłe dzieci, myślą tylko o tym, jak podzielić spadek po rodzicach.




