Mój dziadek mieszkał w wiosce od dłuższego czasu, prawdopodobnie od dziesięciu lat. Na początku wszyscy mieszkaliśmy razem z nim, babcią, rodzicami i kotem. Kot był czarny jak najciemniejsza noc, a moja babcia wzięła go jako kociaka i wychowała. Kiedy babcia zmarła, dziadek zabrał kota ze sobą na wieś. Czule nazywał ją swoją najlepszą przyjaciółką i opowiadał o niej wiele zabawnych historii przez telefon.
Rozmawiałem z dziadkiem prawie codziennie w drodze do szkoły, rzadziej w weekendy. Przed ukończeniem szkoły przyjeżdżałem do wioski na lato, ale po rozpoczęciu studiów nie miałem już na to czasu. W czerwcu miałem egzaminy, a potem chciałem zarabiać pieniądze. Nie wiedziałem, że mój dziadek był ostatnio bardzo chory. Nie powiedział nic nawet mojemu tacie, nie powiedział mi, że był hospitalizowany więcej niż raz z powodu wysokiego ciśnienia krwi.
Dopiero kiedy mój dziadek bardzo zachorował i nie mógł wrócić do domu w ciągu jednego dnia, ponieważ został zatrzymany w szpitalu, powiedział nam, że będzie leczony i że na razie musimy zabrać do siebie kota. Kotka nie chciała do nas przyjechać. W domu zachowywała się dziwnie, zawsze wybiegała przez otwarte drzwi na korytarz – często łapaliśmy ją na schodach.
Jak tylko dziadek wyszedł ze szpitala,wrócił na wieś i zabrał kota ze sobą. W końcu oboje wrócili do siebie i wydawało się, że żyje im się dobrze. Zaczołem znów częściej rozmawiać z dziadkiem, myśląc, że mu się polepsza, aż pewnego dnia przez długi czas nie odbierał telefonu. Nie tylko ode mnie.
Wtedy mój tata się zaniepokoił i pojechaliśmy razem do dziadka na wieś. Dotarliśmy tam wieczorem, w domu paliły się światła, ale nikt nie otwierał drzwi. Tata wyłamał zamek, żebyśmy mogli wejść do środka. Tam znaleźliśmy mojego dziadka w łóżku, z kotem leżącym obok niego. Obaj wyglądali, jakby spali spokojnie, ale w rzeczywistości nie oddychali od dłuższego czasu.
Nie ma zwyczaju grzebania zwierząt na wiejskim cmentarzu, ale mój ojciec załatwił, że kot został pochowany w tym samym grobie co dziadek, ale wyżej.
– W końcu była jego dobrą przyjaciółką – westchnął tata, próbując powstrzymać łzy. – “Bardzo kochała dziadka.
– A on kochał ją – dodałam.
“A jednak to niesamowite, że oboje odeszli tego samego dnia, spokojnie, we śnie.




