Czasami mam wrażenie, że chcą nas po prostu wyrzucić z naszego własnego domu.

Mój mąż i ja mamy jedno dziecko. Marek od najmłodszych lat był uczciwym i zdolnym chłopcem. Zawsze nam pomagał i dobrze radził sobie w szkole. Ale wszystko się zmieniło, gdy poznał nowych znajomych. Jego nowi przyjaciele często zachęcali go do robienia złych rzeczy. Od tego czasu bardzo się zmienił. Był niegrzeczny dla ojca i dla mnie, przestał się uczyć, opuszczał lekcje, uciekał z domu. A ja nie mogłam nic z tym zrobić.

Nie wiem, jak przetrwaliśmy ostatni rok jego szkoły. Na studiach zachowanie syna niewiele się zmieniło. Nie poznawaliśmy własnego dziecka. Marek skończył studia, znalazł pracę i wrócił do domu. Być może nawet nie tydzień po rozpoczęciu pracy, mój syn został zwolniony z powodu redukcji etatów. W ten sposób stał się bezrobotny. Zamiast szukać nowej pracy,  przyprowadził do domu swoją nową dziewczynę.

Zwykle nie lubię ingerować w życie osobiste  ludzi, ale nie tym razem. Powiedziałam synowi moją opinię na temat jego wybranki. Nie lubię jej. Myślę, że nie tylko mnie nie podobała się ta dziewczyna. Krótka sukienka, która ledwo zakrywała jej tyłek. Długie rzęsy, duże usta. A jej paznokcie… można by nimi dźgnąć każdego.

Na początku przychodzili do domu na kolację. Później ich wizyty przerodziły się w nocne spotkania. Ta dziewczyna nie wahała się zostać u nas na noc. A rano, ubrana w bieliznę, chodziła po naszym mieszkaniu. Co za wstyd!

Wkrótce dziewczyna zamieszkała z nami. Mój syn nawet nie pomyślał, żeby mnie uprzedzić  lub zapytać o zgodę, po prostu przeniósł jej rzeczy do naszego domu. Mój mąż powiedział mi, żebym nie wtrącała się w życie dzieci. Nasz syn nie jest głupi, sam zobaczy, że z tą dziewczyną nic nie wyjdzie. Czas minie i sam ją zostawi.

Z jednej strony rozumiem mojego męża, ale z drugiej brzydzę się przebywać w jednym domu z tą dziewczyną. Nie waha się zaprosić swoich przyjaciół do naszego domu, a oni siedzą do późnej nocy. To ja rano muszę sprzątać konsekwencje ich spotkań. Gdy tylko zaczynam narzekać na nią mojemu synowi, on nie chce mnie słuchać.

Czasami mam wrażenie, że chcą nas po prostu wyrzucić z naszego własnego domu.

Przyjaciółka poradziła mi, żebym postawiła warunek: albo będą żyć według zasad naszej rodziny, albo niech żyją osobno i robią, co im się podoba. Czuję się zażenowana, mówiąc to własnemu dziecku. Nie chcę stracić z nim kontaktu.

Może ktoś spotkał się z podobną sytuacją? Co powinnam zrobić i jak mogę zachować relacje z synem?

Rate article
Fajna Tajna
Czasami mam wrażenie, że chcą nas po prostu wyrzucić z naszego własnego domu.