Byłam na randce ze świetnym facetem, ale zerwałam po jednym komplemencie.

Znalezienie miłości w mediach społecznościowych jest zawsze trudne. W korespondencji to jedno, ale osobiście jest zupełnie co innego. Tak samo było z Markiem. Pisaliśmy do siebie na Instagramie, wymienialiśmy wiadomości głosowe, raz nawet rozmawialiśmy przez telefon i umówiliśmy się na randkę. Wolałabym spacer po parku lub jakieś bardziej wzruszające pierwsze spotkanie niż siedzenie w kawiarni, ale Marek nalegał, żeby zabrać mnie do swojego ulubionego miejsca i myślał, że mi się tam spodoba.

Na randkę przyszedł bez kwiatów, w starym swetrze, z którego wystawały nitki i ogólnie wyglądał mniej reprezentacyjnie niż na zdjęciach w mediach społecznościowych, ale nawet nie byłam nim rozczarowana, bo był bardzo interesującą osobą. Miał wiele zabawnych historii, kilka przerażających o nocnych wędrówkach po lesie i kilka wzruszających o swojej kuzynce, która jest bardzo kochana przez jego rodzinę. Rozmawialiśmy i jedliśmy.

Dużo rozmawialiśmy, jedliśmy i piliśmy, a pod koniec wieczoru zapłacił rachunek, odmawiając zapłacenia po równo. Szliśmy na przystanek autobusowy, kiedy nagle zdecydował się pokazać mi zdjęcie swojej kuzynki z zespołem Downa. Co mogłam na to odpowiedzieć? Oczywiście, była urocza, piękna i tak dalej. Marek uśmiechnął się szeroko i powiedział

– Tak? Też tak myślę i myślę, że jesteś do niej bardzo podobna…

Ten komplement wszystko popsuł. Nie dlatego, że jestem uprzedzona do chorych ludzi, ale był po prostu tak nieprzyjemny. Nie miało znaczenia, co chciał powiedzieć – że jestem mądra, miła, czy że jestem do niej bardzo podobna – ale bardzo mnie to zraniło.

Ta randka była naszą pierwszą i ostatnią. Dla przyzwoitości korespondowałam z nim jeszcze przez jeden dzień i dodałam go do mojej czarnej listy. Niech się zastanowi, co zrobił źle, jeśli nadal nie rozumie.

Rate article
Fajna Tajna
Byłam na randce ze świetnym facetem, ale zerwałam po jednym komplemencie.