Miałam najlepszą przyjaciółkę, a potem wszystko się zmieniło, bo w naszym życiu pojawił się Marek i zakochaliśmy się w sobie. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce dawno temu, kiedy jeszcze studiowałam. Ten bardzo przystojny i inteligentny chłopak przeniósł się do nas na trzecim roku i coś w nim od razu przykuło moją uwagę.
Moja Oliwia również go polubiła, więc zaczęłyśmy cichą rywalizację o jego uwagę. Jedna z nas siadała bliżej, druga przypadkiem brała go za rękę i tak to trwało przez długi czas…
Marek okazał się wesoły i towarzyski, więc szybko zaprzyjaźnił się ze wszystkimi, uśmiechając się do każdego. Postanowiłam pójść na całość, zaczęłam nakładać szminkę i eyeliner. Jednak zauważyłam też, że Oliwia nie była mu obojętna, częściej się do niej zwracał, uśmiechał się w specyficzny sposób. Kiedy to zauważyłam, byłam gotowa wyrwać jej wszystkie włosy z głowy i zapomnieć, że się przyjaźnimy, mimo że nie była winna temu, co się działo.
Doszło do tego, że moja przyjaciółka i ja pokłóciłyśmy się po raz pierwszy przez niego , ale szybko się pogodziłyśmy, więc tego wiosennego wieczoru poszłyśmy do kawiarni, żeby się zrelaksować. Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się, jak zwykle, a potem Oliwia wepchnęła mnie pod stół, a następnie wskazała głową na bok. I tam zobaczyłam naszego Marka… z inną dziewczyną! Delikatnie pieścił jej dłonie i patrzył w jej oczy, więc nie mogłam nazwać ich przyjaciółmi.
Patrzyłyśmy na nich tak długo, że myślałyśmy, że nas zauważą, ale oni byli tak namiętnie zaangażowani w siebie nawzajem, że niczego nie zauważyli.
– Wyobraź sobie, a przez niego prawie się straciłyśmy!- powiedziałam.
Od tamtych wydarzeń minęło ponad dwadzieścia lat. Oliwia i ja nadal jesteśmy przyjaciółkami, a to wydarzenie jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło!




