Chcę opowiedzieć historię mojego przyjaciela Franka, miał on brata i siostrę. Wszyscy dorośli i opuścili dom rodziców. Kiedy byli młodzi, często się odwiedzali i utrzymywali kontakt. Najczęściej odwiedzali siostrę, która mieszkała niedaleko morza. Chociaż jej dom był mały, było w nim wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich. Szczególnie latem kiedy była piękna pogoda, kiedy mogli iść nad morze popływać i poopalać się.
Rodzina często odwiedzała też Franka. Mieszkał w stolicy, więc mogli odpocząć i spacerować po mieście. A potem wszystko w ich rodzinie się posypało. Żona i córka Franka zginęły w wypadku samochodowym. Z żalu zaczął pić. Wtedy siostra pospieszyła mu z pomocą. Początkowo nikt nie podejrzewał złego celu jej działań. Rodzina wierzyła w jej troskliwą postawę. Okazało się jednak, że miała na oku jego przestronne mieszkanie.
Niecałe dwa miesiące później Franek przepisał mieszkanie na siostrzenicę, córkę siostry. W tym samym czasie zaczął dzwonić do wszystkich i mówić, żeby nie myśleli, że jest niesprawiedliwy. Po jego śmierci i tak wszyscy dostaną wszystko, rodzina po prostu podzieli majątek po równo między siebie. Rodzina naprawdę miała bardzo ciepłe relacje, więc nikt nie miał pojęcia, że coś jest nie tak.
Ale siostra Franka okazała się zdradziecką osobą. Kiedy zmarł jej brat, zaczęły się kłótnie o jego mieszkanie. Przecież od początku Franek mówił,że ma być sprzedane, a pieniądze podzielone po równo, po odliczeniu kosztów na pogrzeb. Jednak siostra Franka zapomniała o tej umowie.
Siostrzenica bardzo długo zwlekała z przekazaniem pieniędzy. Wszyscy zrozumieli, że sprawa z mieszkaniem stanęła w martwym punkcie. Siostrzenica jako właściciela wynajęła to mieszkanie lokatorom, a dochód z wynajmu zatrzymała dla siebie. Tak właśnie wygląda rozwiązywanie problemów w pozornie przyjaznych rodzinach.




