Mój mąż Tomasz naciska na mnie, abym jak najszybciej wróciła do pracy. Wymiślił umowę: Sara zaopiekuje się naszym dzieckiem. Tomasz powiedział mi to z całą powagą. Byłam zszokowana propozycją Tomasza. Uważa, że powinnam natychmiast wrócić do pracy z urlopu macierzyńskiego, aby mógł zapewnić opiekę swojej siostrze, która jest w ciąży z drugim dzieckiem. Wydaje się, że nie obchodzi go moje pragnienie, aby w pełni cieszyć się macierzyństwem z moim pierwszym dzieckiem. Tomasz zarzuca mi, że nie potrafię myśleć o innych i chcę, aby wszystko było tak, jak ja chcę, przez co wychodzę na egoistkę.
Rok temu urodziłam syna Marka, a w pracy wziełam urlop wychowawczy. Oczywiście oczekują, że wrócę, ale kierownik powiedział, że mogę zostać do końca, nie mają nic przeciwko. Oczywiście ucieszyło mnie to, bo planowałam być z synem do czasu, aż pójdzie do przedszkola. Ceniłam swoją rolę jako matki. Zastanawiałam się nad pójściem od razu na cału urlop wychowawczy, ale teraz mam coraz więcej wątpliwości. Właściwie niczego już nie jestem pewna, nawet tego, czy będziemy z Tomaszem dalej razem. Zanim poszłam na urlop, mieliśmy z mężem wszystko zaplanowane i mieliśmy wystarczające środki. Nie mieliśmy kredytu hipotecznego ani pożyczek, więc dochody mojego męża wystarczały na utrzymanie rodziny. Ale nagle pojawił się pewien czynnik, nieoczekiwany czynnik – siostra mojego męża, Sara.
Nie komunikowaliśmy się z nią zbyt wiele, ponieważ nie mieliśmy ze sobą nic wspólnego. Wydaje się inteligentna, ale zachowuje się jak nastolatka. Przez długi czas miała partnera i to z nim po raz pierwszy zaszła w ciążę, ale nigdy się nie pobrali, twierdząc, że akt małżeństwa niczego nie zmienia. W akcie urodzenia dziecka nie ma ojca, i Sara jest samotną matką. Żyli swoim życiem, nie zawracając nam głowy. Byłam już na urlopie wychowawczym z synem, kiedy mój mąż powiedział mi, że znów będę ciocią. “Moja siostra znów jest w ciąży!” – wykrzyknął. “To świetnie, oby mieli zdrowe dziecko” – odpowiedziałam. Partner Sary niedawno zniknął, pozostawiając ją w piątym miesiącu ciąży i z dwuletnią córką w ramionach. Czyż to nie wspaniałe? Oczywiście jej matka pospieszyła jej z pomocą. Przygarnęła je, opiekuje się nimi i wspiera. Jednak jej dochody są niskie, a teraz ma jeszcze dwie gęby do wykarmienia, a w perspektywie trzecią.
Mój mąż również został wciągnięty w tę sytuację. Oczywiście nikt mnie nie pytał, czy chcę być w to zaangażowana, ale na początku nie byłam w konflikcie z mężem, byłam nawet gotowa pomóc Sarze . Któregoś dnia Tomasz powiedział mi, że obliczył nasze dochody i wydatki i zdał sobie sprawę, że muszę wrócić do pracy. Sara zostanie z dwójką dzieci. Ponadto stan zdrowia jego matki nie jest najlepszy. Tak więc, po konsultacji z nią, uzgodnili, że Sara zajmie się naszym synem, ponieważ nadal będzie zajmować się swoimi dziećmi, a my zapłacimy jej za opiekę. Tomasz czeka, aż skończę urlop wychowawczy i wreszcie będę mogła godnie zarabiać na życie. “Wyjaśnij mi, jak wpadłęś na to, że ja powinnam zostawić mojego małego synka pod opieką twojej siostry, z którą prawie się nie komunikuję, tylko po to, żeby zadowolić twoją mamę i siostrę, która sama się wpakowała w taką trudną sytuację?” – byłam wściekła. Byłam wściekła na mojego męża.
“Jesteśmy rodziną i musimy trzymać się razem. Naszym obowiązkiem jest pomóc siostrze” – upierał się Tomasz. “W takim razie wyjaśnij mi, dlaczego nie pamiętam, żeby twoja matka lub siostra kiedykolwiek nam pomogły! Nazywały mnie egoistką tylko dlatego, że nie podzielałam ich punktu widzenia! Tak jak ty to robisz teraz! – odpowiedziałam. – Pozwól, że zaproponuję alternatywę: Sara ma urodzić lada dzień. Niech teściowa odejdzie z pracy i zajmie się dziećmi, a Sara może wrócić do pracy. Co o tym sądzisz?” – zapytałem.
“Ile będzie tam zarabiać? Sama wiesz, że moja siostra nie ma ani normalnego zawodu, ani doświadczenia” – wyjaśnił mi Tomasz, jakby był aż tak głupi albo chciał, żebym ja taka była. Ale ja nie zgadzam się na to, żebym musiała poświęcać swój urlop wychowawczy, żeby jego siostra mogła cieszyć się swoim macierzyństwem, w przeciwieństwie do mnie. Skonfrontowałam się z Tomaszem i wyjaśniłam, że nie mam zamiaru wracać do pracy. Nie chciałam tego robić i na pewno się na to nie zgodzę. A jeśli go to nie satysfakcjonuje, może wrócić do matki i siostry, a ja sama sobie poradzę. Na szczęście mieszkanie, w którym mieszkaliśmy, było moje, odziedziczyłam je, więc miałam się gdzie zatrzymać.
“A jak ty przeżyjesz, jeśli wrócę do mamy?” – zapytał kpiąco.
“Wtedy poproszę mamę, żeby została z Markiem, a ja wrócę do pracy. W ten sposób będę wiedziała, że pracuję dla siebie i syna, a nie dla twijej siostry!” – odpowiedziałam ostro.
Tomasz twierdził, że nie rozumie różnicy i wmawiał mi na wszystkie możliwe sposoby, że zwariowałam, bo i tak przerwę urlopu wychowawczy. Postawił mnie przed faktem dokonanym, że jeśli zacznę żyć zgodnie z jego planem, wszystko będzie dobrze i będziemy mogli pozostać małżeństwem. Ale to już nie miało dla mnie znaczenia. Na pierwszym miejscu postawił Sarę i jej interesy, a nie moje i naszego syna. Nie zgodzę się na jego plany. Czy w takim razie wogóle warto ratować rodzinę? Muszę porozmawiać o tym wszystkim z matką. Może dałaby mi jakąś mądrą radę.




