Żadne wesele z mojej pamięci nie przebiegło bezproblemowo. Zawsze były bójki miedzy mężczyznami, pojawiał się nagle były pana młodej, lub inne zabawne lub tragiczne wydarzenia, ale ślub mojego młodszego brata, Franka, i jego narzeczonej, Anny, był zupełnie inny, a wszystko dlatego, że to oni zaliczyli wpadkę już po weselu!
Franek i Ania przyjaźnili się od dzieciństwa, nasza wieś jest mała i wszyscy się znali. Pozostali przyjaciółmi nawet wtedy, gdy wyjechali na studia do różnych miast, a następnego lata zdali sobie sprawę, że się kochają. Trzy lata później postanowili się pobrać. Rodzice kochali swoje dzieci, więc pomogli zorganizować wymarzone wesele, a nowożeńcy postanowili zostać na wsi, nie lubiąc zgiełku miasta. Anna ma ogólny lęk przed dużymi tłumami, a w mieście nie da się tego uniknąć.
Kochali wieś, wiedzieli, że będą musieli ciężko pracować, żeby dobrze żyć, ale to ich nie przerażało, byli przyzwyczajeni do wczesnego wstawania i chodzenia do ogrodu, a potem wracania późno w nocy. Ale co to jest w porównaniu z ciszą na wsi, powietrzem w lesie i nad rzeką, a nawet sąsiadami, którzy od czasu do czasu wpadają na pogawędkę.
Poza tym Franek też ma tu pracę, w firmie ojca, a Ania będzie zajęta utrzymaniem porządku w domu , zwłaszcza , że odziedziczyli go po starej babci, która jeszcze żyła, więc teraz młoda kobieta musiała się nią zająć.
Wesele przebiegło pomyślnie, bez żadnych wpadek, więc wszyscy goście rozjechali się do domów autobusami, ja z żoną wieźliśmy rodziców i resztki jedzenia, a brat Anny chciał podwieźć nowożeńców, nie pił w tym celu. Nowożeńcy byli zmęczeni po ślubie, więc było im obojętne kto ich odwiezie, byle jak najszybciej mogli się położyć.
W połowie drogi samochód brata zepsuł się i utknął, w środku lasu, gdzie nie było zasięgu telefonii komórkowej i nie przejeżdżały żadne samochody, aby poprosić o pomoc. Mieli dwie opcje: czekać do rana na jakiś samochód lub wrócić do domu na pieszo. Nowożeńcy wybrali to drugie, ale brat Anny został, nie chciał opuścić samochodu. Przez pierwsze dwa kilometry poruszali się pewnie i nie czuli zmęczenia, Anna nawet podwiązała swoją sukienkę, aby jej nie pobrudzić, ale potem oboje zaczęli tracić siły.
Panna młoda zdjęła już buty na obcasach i nie podnosiła już sukni, teraz ciągnęła się po ziemi i zbierała wszystko, co się po drodze nawineło. Pan młody musiał mniej dbac o swój wygląd, więc jego buty były umazane, a spodnie brudne i pogniecione. Panna młoda wróciła do domu w szaro-brązowej sukni z łopianami prawie na biodrach, jej welon był już prawie na ramieniu, był mocno podarty i miał zielonkawy kolor.
Kiedy babcia nad ranem zobaczyła swoją wnuczkę, najpierw zaczęła się żegnać i modlić, a kiedy dowiedziała się , co się stało, prawie płakała ze śmiechu, podobnie jak jej rodzice, którzy następnego dnia przyjechali na poprawiny i zobaczyli “piękną śnieżnobiałą sukienkę panny mlodej w strzępach”.
Jakie wpadki zdarzyły się na weselach, w których uczestniczyłaś lub na twoich własnych?




