Dla Julii był to długo wyczekiwany moment. Czekała na poród długo i po porodzie z niecierpliwością wyczekiwała, aż pielęgniarka przyniesie jej dziecko. Leżała , ale w głębi serca czuła, że coś jest nie tak. W końcu pielęgniarka podała jej dziecko. Julia patrzyła na nie i wiedziała, że to nie jest jej dziecko.
Julia nie zrobiła skandalu, nie płakała, postanowiła działać. Zaczęła rozbierać dziecko, co rozzłościło pielęgniarkę.
-Co robisz? – powiedziała pielęgniarka.
Julia ostrożnie zdjęła pieluchę i spojrzała na pielęgniarkę.
-Dałaś mi dziecko, które nie jest moim dzieckiem. Urodziłam dziewczynkę, a to jest chłopiec. Gdzie jest moja dziewczynka? Myślisz, że jestem tak głupia, że nie potrafię odróżnić, czy to moje dziecko czy nie? Jeśli natychmiast nie oddasz mi mojej córki, to wylecisz z pracy!- powiedziała Julia.
Pielęgniarka spojrzała na kobietę i uciekła. Wróciła z lekarzem. Zaczął się usprawiedliwiać, mówiąc, że popełnili błąd. Ten chłopiec miał być wypisany, ale raczej trafi do sierocińca.
Julia nie robiła zamieszania, nie krzyczała, nie chciała mówić nikomu z rodziny o zaistniałej sytuacji, nie chciała psuć nikomu nastroju, bo w sercu widziała chłopca, który nie otrzymywał miłości i ciepła. Julia już po wyjściu ze szpitala nadal pamiętała o tym małym chłopcu i często płakała z jego powodu. Mąż pytał ją, co się dzieje, a ona opowiedziała mu o całej sytuacji.
Miesiąc później najbliżsi zebrali się w domu, aby świętować przybycie do ich domu małego synka.
Julia i jej mąż musieli jeszcze zrobić jedną rzecz – kupić podwójny wózek.




