Niedawno do naszego domu wprowadziła się kobieta o imieniu Monika, ma piątkę dzieci. Początkowo wydarzenie to nie zrobiło na mnie i mojej żonie żadnego wrażenia, bo przecież różnie się zdarza. Jednak trzy dni po wprowadzeniu się zauważyliśmy, że dzieci tej samotnej matki są wiecznie głodne i brudne. Zaczęliśmy trochę pomagać rodzinie.
Rozumiałem, że kobieta nie może teraz znaleźć pracy, ponieważ dzieci są jeszcze bardzo małe, więc współczułem jej. Razem z żoną zebraliśmy zabawki i ubrania naszych dzieci, których już nie potrzebowały i postanowiliśmy podarować je rodzinie. Wiedziałem, że inni mieszkańcy naszego budynku również im pomagają. Jednak jedna sytuacja diametralnie zmieniła moje nastawienie do Moniki i po niej straciłem chęć wspierania tej rodziny.
Pewnego dnia wracałem z pracy i kupiłem trochę jedzenia dla siebie i tej licznej rodziny. W szczególności płatki śniadaniowe, chleb i olej. Ale kiedy wręczyłem zakupy Monice, nie czułem od niej wdzięczności, zostałem przez nią obrażony.
– Mam tego dość. Rozumiem, że prowadzisz dobre życie, ale to nie powód, żeby poniżać mnie i moje dzieci. Kupujesz mi kiepski makaron, a potem zachowujesz się, jakbym była ci coś winna, gdybyś naprawdę chciał pomóc, dałbyś mi pieniądze.
Byłem po prostu zdumiony taką bezczelnością. Poza tym nie mam zbyt wiele pieniędzy, więc pomogłem, jak mogłem. Rozmawiałem z żoną, a ona poparła mnie w tej decyzji. Moja ukochana dowiedziała się, że Monika była kiedyś mężatką, miała z mężem dziecko, ale później go zdradziła. Potem obrażony mężczyzna ją zostawił. Monika zaczęła zmieniać kochanków jak rękawiczki. Z każdym nowym mężczyzną miała dzieci. Było mi bardzo żal tych dzieci, ale nie chciałem już ingerować w tę historię.
Wiem, że Monika dostaje spore dofinansowanie na dzieci, ale wydaje te pieniądze nierozsądnie, przez co dzieci są ciągle niedożywione. Raz nawet próbowałem pomóc tej kobiecie w znalezieniu pracy. Dowiedziałem się, że sklep w pobliżu naszego domu potrzebuje sprzedawcy, ale ona agresywnie powiedziała mi, że ma wyższe wykształcenie i nie przyjmie tak mało prestiżowej pracy.
Zdecydowałem, że nie będę już pomagał rodzinie Moniki. Po co obciążać się niepotrzebnymi problemami? Jest dorosłą kobietą i potrafi sama utrzymać siebie i dzieci, jeśli tego potrzebuje. Wydaje mi się, że to ona jest winna wszystkich swoich kłopotów. Mam nadzieję, że jakoś ułoży sobie życie z dziećmi, mnie już to nie obchodzi.




